Parafrazując piosenkę ze znanej dobranocki – ten karczek wszyscy znają i kochają. No, może nie przesadzajmy, może nie absolutnie wszyscy, ale sądząc po ilości zdjęć tegoż na Instagramie i projektów na Ravelry, to ilość wielbicielek jest potężna.

Mówimy oczywiście o wzorze Avena Jennifer Steingass. Pierwsze zdjęcia wpadły mi w oko jeszcze na etapie powstawania i testowania wzoru, przed publikacją, ale zakochałam się od pierwszego spojrzenia. Bo on jest tak prosty, a tak uroczy, niby geometryczny, a jednocześnie niesamowicie botaniczny, a do tego ta spirala – wszystko mi w nim mówiło, że należy wzór zakupić. Chyba pierwszy raz w życiu zaglądałam na Ravelry „w dniu premiery” co kilkanaście minut, marudząc, czemu nie ma. No, czemu jeszcze nie ma, jak ja już chcę!

A potem oczywiście rozpoczął się proces wybierania włóczki… Niech włóczkowe boginie mają mnie w opiece! Czemu ja potrafię bardzo szybko spojrzeć na włóczkę i zdecydować, co z niej chcę? A czemu tak opornie mi idzie wybieranie włóczki do konkretnego wzoru? Zawsze mam sześć pomysłów… na minutę.

Najpierw byłam pewna, że będę robiła z Riosa Malabrigo, będzie mięciutko, milutko, kolory sobie wybiorę jakieś fioletowo-winogronowe. Ale z Malabrigo to jest zawsze kwestia prania, że trzeba jednak uważać i dość długo schnie, a mnie chyba bardziej potrzebny sweterek codzienny niż wyjściowy, to może nie Malabrigo. To może ja zrobię z czegoś z włoskiem? Nawet sobie wybrałam połączenie Kid-Silka z czymś… Ale w sumie z włoskiem? Jak ja chcę na wiosnę, a włosek to ciepełko, to może jednak nie. Plus znowu kwesta prania.

I nie zapominajmy, że ja te dywagacje i rozważania prowadzę zazwyczaj na głos, uszczęśliwiając nimi Andrzeja i domagając się komentowania na bieżąco moich pomysłów, o ile nie aktywnego podrzucania kolejnych. Męża mam o niespotykanej spokojności, bo nie tylko nie grozi rozwodem, ale jeszcze potrafi pochodzić ze mną między półkami w magazynie albo posiedzieć razem przed szafą z włóczkami, żeby się na coś zdecydować. Przy czym on chyba wie, że jak dzisiaj zdecyduję, to jutro i tak cała akcja może się zacząć od nowa i chyba tylko nabranie oczek daje pewność, że już nikt mu więcej głowy tym projektem zawracał nie będzie.

W końcu padło na Dropsowe Cotton Merino, ale poczułam w sobie ducha potężnej przekory! Wybrałam bordo z rudymi akcentami, szarości jako drugą możliwość i zielenie z turkusami jako trzecią. Andrzej stawiał na szarości i prawie opadła mu szczęka, kiedy powiedziałam, że będzie zielenina.

Zielenie! Ja!!! Świat się kończy!

Zielenie do tej pory omijałam łukiem szerszym niż talerz z flaczkami. Wydawało mi się, że w zieleniach wyglądam jak chorowita suchotniczka, o ile nie gorzej. Chociaż działał tu „syndrom szpinaku” – nie jadam, ale wiem, że na pewno nie lubię, nigdy nie nosiłam, ale wiem, że źle wyglądam. W szafie miałam jedną bluzeczkę z zielonymi akcentami, ale tylko akcentami, a tu nagle takie szaleństwo. A ja w końcu stwierdziłam, że jak nie spróbuję, nie zrobię, to się nie przekonam, jak ja się naprawdę w tych zieleniach czuję. A tutaj mam wzór i fason, który mi się podoba, do tego kolor w motkach i robótce w trakcie też mnie zachwyca, bo jest ożywczo i wiosennie, więc wszystko w elementach jest na plus, to sprawdzę w końcu jak to będzie, jak się w to odzieję.

Produkcja trwa i pewnie jeszcze nieco potrwa, ale czekam niecierpliwie, co mi z tego wielkiego, zielonego eksperymentu kolorystycznego wyjdzie. Będzie hit czy kit?

A jak Wasz duch przekory? Zdarza się, że dziergacie coś w odcieniach, których unikaliście dotąd jak ognia, żeby się przekonać, że może jednak czujecie się w nich rewelacyjnie?

32 komentarze

  1. Kola 27 lutego 2022 at 9:12 am- Odpowiedz

    Tak! Wszystko, tylko nie róż w odcieniu barbie/jednorożec😂 pudrowy róż, piwonia, fuksja, złamany czymkolwiek, byle nie taki czysty „dla małych dziewczynek😂 A poza różowym wszelkie cyrkonie i cekiny takoż proszę won! Oraz wzór panterka i podobne zwierzęce😉Nawet jak u optyka wybieram oprawki, to mają być kolorowe i odjechane, ale najmniejsza cyrkonijka gdzieś, i dyskwalifikacja. Nawet na nos nie założę!😂 Więc podziwiam bardzo za odwagę, bo się domyślam, że dla Ciebie ten zielony, to jak dla mnie barbie-róż😁

    • ik 27 lutego 2022 at 9:29 am- Odpowiedz

      Noooo, czuję się jak bardzo odważna kobieta :) Ale w końcu trzeba sprawdzić, jak to jest naprawdę – czy to będzie tragedia, czy odkrycie roku. A do oswojenia barbie-różu zachęcam, to taki radosny kolor :))))))

      • Kola 27 lutego 2022 at 10:18 pm- Odpowiedz

        Z tym zielonym to stawiam na odkrycie roku😁 Genialnie wygląda to zestawienie kolorów i ten wzór 🤩
        A co do różowego – wiesz, że ja w kolor bardzo lubię, mogę być radośnie kolorowa jak papuga, cała w odjechane wzorki, dyndające warkoczyki i ogólnie, po to mam tyłek, żeby mieć tam wszystkie „a co ludzie powiedzą”😂 Ale barbie-róż jest na tej samej liście co ośmiornice, małże i flaki – nie próbowałam i nie spróbuję, bo WIEM, że nie lubię😂

        • ik 28 lutego 2022 at 6:31 am- Odpowiedz

          :))))))) Wiesz, ja przez lata myślałam, że nie lubię tofu, a potem spróbowałam w wersji mężowskiej i już kocham :)))) Ale fakt – flaki nie, nie i jeszcze raz nie.

  2. Nene 27 lutego 2022 at 10:02 am- Odpowiedz

    Z wloczkami nie mam w ogóle problemu, może oprócz tego że raczej wybieram jaśniejsze kolory bo od pracy z czernią już wiem, że bolą mnie oczy. Jeśli chodzi o kolory gdzie indziej to uwielbiam czerwień na paznokciach. Ale nie na swoich! Mam umówiony sygnał z kosmetyczką, że jakbym poprosiła o czerwony lakier i panterkę to będzie wzywać pomoc :-D Ale chyba mnie namówiłaś na ten wzór, bo podglądam, oglądam i podobał mi się od początku tylko ciągle są jakieś „ale” (głównie w postaci niedokończonych skarpetek i czekającej mnie przeróbki zieleni rial filati na bluzkę).

    • ik 27 lutego 2022 at 10:23 am- Odpowiedz

      Czerwień, taka żywa, strażacka to kolejny odcień do odczarowania w moim świecie kolorów.
      Ja przez jakąś sekundę miałam obawy, że wzór mnie poszerzy w ramionach, ale szybko pooglądałam zdjęcia gotowych już sweterków na Rav na paniach moich gabarytów i okazało się, że wyglądają w nich super, więc mnie przestało zastanawiać. Kończ to, co rozgrzebane i planuj kolory na Avenę.

  3. Asia 27 lutego 2022 at 11:00 am- Odpowiedz

    I u mnie jest on w planach. Tylko nie mogę się zdecydować w jakich kolorach ma być 🙈

    • ik 27 lutego 2022 at 2:38 pm- Odpowiedz

      :)))))) To awansem współczuję, ale może uda się zdecydować bez zmiany zdania osiem razy. Ale poważnie, to wzór jest bardzo przyjemny do dziergania.

  4. paninadpolami 27 lutego 2022 at 12:59 pm- Odpowiedz

    Rozbawiłaś mnie opisem procesu wybierania włóczki do projektu, a to dlatego, że u mnie wygląda to dość podobnie, przy czym raczej bezgłośnie, także bez udziału Męża, który wiem, że w razie czego mógłby mi pokomentować bez krzywienia się. Tylko jakoś nie mam chyba potrzeby takiej (w innych sytuacjach gadam do siebie, a jakże).
    Natomiast u mnie nawet nabranie oczek nie oznacza, że sprawa załatwiona – zdarza mi się rozczarować lub wkurzyć własnym wyborem, pruć o rzucać projekt w kąt lub dziergać od nowa z czegoś innego.
    Bardzo mi się podoba Twoja zielenina :)
    Acha, ja jestem nie na czasie, widzę ten karczek po raz pierwszy :D

    • ik 27 lutego 2022 at 2:40 pm- Odpowiedz

      Wzór jest niesamowicie popularny i może dlatego tak się rzuca w oczy na Instagramie, że jest dość oryginalny z tą spiralą.
      U mnie nabranie oczek w 99% oznacza koniec dywagacji i robienie do końca.
      Ciekawe, ile osób jeszcze ma podobny proces wyboru? Bo może jest nas mrowie a mrowie?

  5. MonikaS 27 lutego 2022 at 1:13 pm- Odpowiedz

    „Będzie Pani zadowolona”, że cytatem pojadę ;0) a poważnie, jak nie spróbujesz, wiedzieć nie będziesz :0) Myślę jednak, że się nie rozczarujesz, bo zapowiada się pięknie :0)
    Ja nadal bronię się przed brązami, to dla mnie takie bieda-kolory ;0) jakieś skojarzenia jeszcze rodem z PRL ;0)
    Pozdrawiam serdecznie :0)

    Ps.
    A na młody szpinak z suszonymi pomidorami, z czosnkiem i ziołami, to bym Cię namówiła 🤤

    • ik 27 lutego 2022 at 2:44 pm- Odpowiedz

      :))))) Mam nadzieję, że będę i właśnie tak podchodzę, że jak nie zrobię, nie ponoszę, to nie będę nigdy pewna.
      A brązy to teraz bywają takie, że się poślinić można – tak ciepło, słodko nasycone, że aż się człowiekowi czekoladowo, miodowo i rudawo robi.
      A co do PS, to ja „syndromu szpinaku” używam wyłącznie ilustracyjnie. Szpinak to nasze ukochane żarełko (zresztą jest dzisiaj na obiad, w jakiejś ekstraordynaryjnej wersji z mlekiem kokosowym i orzechami zapewne). Kiedyś Andrzej twierdził, że tak dobrego szpinaku jak jego żona, to nikt nie robi, a od paru lat, od kiedy zaczął sam gotować, to ja mogę powiedzieć, że takiego szpinaku jak mój mąż…

  6. martu basinek 27 lutego 2022 at 8:10 pm- Odpowiedz

    Mój ostatni sweter (spero optimum) powstał dokładnie tak. Wzór wybrany, a ja spędzałam długie godziny na stronie sklepiku w poszukiwaniu odpowiedniej włoczki i za każdym razem oko mi się zawieszało na żółtej florze od dropsa. Żółtej! No przecież wiadomo, ze to nie mój kolor, to szukam od nowa. I znów skrolowanie zasobów, i znów oko ucieka. I tak dziesiątki razy.
    No to, mówię, raz kozie smierć! Idziemy w żółte. Dołożyłam do tego włosek w kolorze curry trochę to ująć żarówiastosc żółtka (to jeszcze mniej w moim stylu, bo jak już kolor, to ma być turbointensywny!), i wyszło…. Sama widziałaś, co wyszło. Cudo wyszło, a ja mogłabym z tego żółtkowego swetra nie wychodzić.
    A jesienią uzupełniłam garderobę o żółtą bluzę dresową 🤣 tak się kończą eksperymenty z wychodzeniem poza obszary komfortu.

    • ik 28 lutego 2022 at 6:37 am- Odpowiedz

      Pocieszająca opowieść o eksperymentach, tym bardziej, że to Twoje żółtko jest boskie. Z tą zielenią było podobnie, bo niby najszybciej bym wybrała bordo, bo mi najbliższe, szarości zazwyczaj uznaję za zbyt spokojne i pewnie dlatego Andrzej sugerował je jako rodzaj eksperymentu, bo to też nie moje ukochane odcienie, ale oczy cały czas wracały do tych zieleni…

  7. Ania 27 lutego 2022 at 8:30 pm- Odpowiedz

    O mamo…. a reszta kadłuba była w ciemno? Muszę sobie koniecznie odświeżyć! :D Dziękuję, wszystkie, jak jeden mąż, jesteście boskie! ;) Strasznie mi brakowało czytania i oglądania!
    Ja jestem bardzo ciekawa tego bordo z rudościami! Może jakieś ilustracyjne..? Proszę, motki w sensie :) Śliczna ta Avena, szkoda, że ja takich sztuk nie umiem wyczyniać. A ten błękit to cieniowany czy mam coś z ekranem?

    • ik 28 lutego 2022 at 6:35 am- Odpowiedz

      Błękit to tak naprawdę dwa kolory, ciemniejszy na górze (morski), turkus na dole, dlatego to tak wygląda, a samo Cotton Merino jest tak leciutko melanżowe.
      Bordo z rudościami wygląda super, ale w motkach to nie wiem, czy to widać, bo to nie dzianina, ale na starej Stronie IK był sweter bordowo-pomarańczowy – nawet w Razemrobieniu i można sobie zobaczyć, jak takie dwa odcienie wyglądają, rudości dają po prostu nieco mniejszy kontrast.

  8. Anna M. 27 lutego 2022 at 9:02 pm- Odpowiedz

    Mam inaczej, kupuję włóczkę bo mi się podoba a potem… co ja z tego zrobię… i pomysłów mnóstwo i szukanie wzoru a biedne motki leżą i czekają i czekają, może kiedyś coś się z nich zrobi… a najgorsze jak zaczynam i nie kończę bo już kolejny pomysł na inną robótkę. Niestety trochę takich rozgrzebanych leży i czeka na swoją kolej.
    Zielenina już była :) Aeolian był sałatą :))

    • ik 28 lutego 2022 at 6:33 am- Odpowiedz

      Każdy ma nieco inaczej. Ja może mam o tyle prościej, że motki, na które absolutnie nie mam pomysłu, zawsze mogę wykorzystać do tkania.
      A Aeolian był sałaciasty, ale on nigdy nie był robiony z myślą o mnie, więc w sumie się nie liczy.

  9. KatarzynaAnna 28 lutego 2022 at 8:44 am- Odpowiedz

    Niesamowite! Całkiem niedawno postanowiłam zrobić swój pierwszy sweterek z okrągłym, żakardowym karczkiem i przeżywałam dokładnie takie same rozterki odnośnie wyboru włóczki. Też miałam koncepcję na coś z włoskiem, ale mnie ten włosek na gołe ciało żre, choćby nie wiem jak był delikatny. A sweterek chciałam raczej wiosenny niż zimowy, do noszenia bez podkoszulka. Ostatecznie stanęło na połączeniu Malabrigo Arroyo w kolorze borrayas i Cotton Merino Dropsa w kolorze białym. Wyszedł fajny sweterek taki wiosenny właśnie, tylko niteczki pochować zostało…
    A Twój sweterek zapowiada się ślicznie, to połączenie z niebieskim bardzo udane :)

    • ik 28 lutego 2022 at 11:57 am- Odpowiedz

      Mmm, rozmarzyłam się nad tym Borrayas z bielą – musi wyglądać bajkowo. Mam nadzieję, że pochwalisz się na zdjęciach.
      A takich dylematów to pewnie dziennie jest mnóstwo – a jaka włóczka, a jaki kolor, a czy na pewno to? :))))

  10. babarudq 28 lutego 2022 at 1:50 pm- Odpowiedz

    Ha! Tez Cię dopadło! Avena jest bardzo popularna na grupach maszyn dziewiarskich, szczególnie tej z karczkami robionymi masznowo i kilka osób już zrobiło swoje wersję Aveny na maszynach, ręcznie manipulując żakard. Swietne, wspaniałe połączenie kolorów wybrałaś, moje ukochane, choć ja sama też z taką zielenia koło twarzy wyglądam umarlakowato… No cóż, dopóki nie zrobisz, to się nie przekonasz, a wzor bardzo bardzo warty zrobienia.
    Natomiast idea maszynowo manipulowanego żakardu napadła na mnie i MUSIAŁAM spróbować- do opanowania to jest- więc jako rezultat powstał sweter na maszynie 9 mm do grubych włóczek May it be (dostępny na Ravelry od 11wildswans)’ który urzekł mnie od pierwszego zobaczenia! Zrobiłam tym razem z przefarbowanych Limy i Karismy, wyszły mi fantastyczne kolory, choć nie wiem, jak to zrobiłam, a sam sweter jest taki „do zamieszkania” w nim.
    Bardzo się cieszę, że wróciliście i jesteście z nami i dla nas

    • ik 28 lutego 2022 at 3:06 pm- Odpowiedz

      No, dorwało i nawet się specjalnie nie broniłam, ale naprawdę mnie ten karczek zachwyca jak mało który.
      Twój sweterek… swetrzysko cudne raczej :)))) widziałam i bardzo mi się podoba! Kolorystycznie mistrzostwo świata, wzór jest świetny, a Tobie w nim bardzo do twarzy. Podejrzewam, że pracy przy tym żakardzie – i uwagi – było potrzeba całe morze, ale efekt jest naprawdę bajkowy.

  11. Melisska 28 lutego 2022 at 5:44 pm- Odpowiedz

    Super odważne kolory! Będzie pięknie :D
    Osobiście omijam sporo kolorów mimo, że je lubię to niestety nie wyglądam w nich dobrze: wrzosy, fiolety, lile, róże, pomarańcz czy koral odpadają. Wybieram najczęściej bezpieczne szarości, beże, czerń z czymś, byle nie krucza i bordo. Doskonale czuję się w granatach i kolorach dżinsu. Ale mam dwa kolory w planach- miodowożółty i butelkowa zieleń. Nie mam pojęcia jak będę się w nich czuć, ale kiedyś się przekonam.

    • ik 28 lutego 2022 at 6:12 pm- Odpowiedz

      To jest trochę paradoksalne, że ja zielenie lubię, tylko mam wrażenie, że ja je lubię, a one mnie niekoniecznie i wcale mi nie robią „twarzowości” :))) Ale zobaczymy, może jest w „bardzo mylnym błędzie”.
      W Twoim przypadku od beżu do miodowych odcieni nie jest tak daleko, więc testuj, próbuj i może się okaże, że obie dokonujemy odkryć kolorystycznych.

  12. Grażyna 28 lutego 2022 at 9:58 pm- Odpowiedz

    Prawdę mówiąc pierwszy raz widzę ten karczek, chociaż na Instagram zaglądam codziennie. Połączenie kolorów bardzo mi się podoba,więc teraz z (nie) cierpliwością będę czekać aż skończysz. Dla mnie oprócz czarnego, to mogę robić w różnych kolorach mniej lub bardziej odblaskowych. Szacunek dla Ślubnego,prawdziwa ostoja dla ciebie. Dla mnie jesteście poprostu idealni. Pozdrawiam.

    • ik 1 marca 2022 at 6:47 am- Odpowiedz

      Ja się z czernią nie lubię z wielu powodów i nie chodzi o to, że źle w niej wyglądam, bo wyglądam dobrze, ale nie noszę, bo po pierwsze wyglądam wtedy jakbym się sekundę wcześniej tarzała z kotami po podłodze. Po drugie mam straszną traumę po żałobie noszonej w dzieciństwie po tacie, cała na czarno się nie ubiorę, po prostu nie jestem w stanie.

  13. anonimowa72 7 marca 2022 at 8:23 pm- Odpowiedz

    Cudowny!!! Ale obejdę się smakiem jako debil językowy.

    • ik 8 marca 2022 at 6:48 am- Odpowiedz

      Może powstanie polskie tłumaczenie.

  14. Ovillo 8 marca 2022 at 1:17 pm- Odpowiedz

    Witajcie znów :)
    Czy tylko ja miałam skojarzenie kulinarne i oczekiwałam przepisu na pieczony karczek?
    A połączenie kolorystyczne gotowam zedrzeć z grzbietu, bo ono moje jest i jak się nie pilnuję, to wszystko zamawiam w takich kolorach.

    • ik 8 marca 2022 at 2:01 pm- Odpowiedz

      Oj, karczek to nie u nas, bo my bezmięsni :))))) I o tym, jak bardzo wegetariańscy niech świadczy to, że mnie się nawet nie skojarzyło z pieczystym :)))))
      Ze zdzieraniem z grzbietu radzę poczekać, aż skończę, bo teraz to nawet jeszcze na kamizelkę się nie nadaje… bolerko przedziwne, co najwyżej.

  15. Karolina 10 marca 2022 at 11:37 am- Odpowiedz

    Aga, czytając każdy Twój tekst wyobrażam sobie że to Ty mi go czytasz. Znam Twój głos na pamięć niczym matki… Moja świadoma pasja do dziergania wykształciła się oglądając Twoje filmy. Nie wiem jak bardzo zdajesz sobie sprawę jak wielki wpływ mialas na to kim teraz jestem i co potrafię.
    BTW kocham takie połączenie kolorystyczne które wybrałaś ale obstawiam że wyglądam w nim bardzo marnie i choć zapasy kolorystyczne zieleni i niebieskosci posiadam spore to jakoś no komuś tak sobie nie koniecznie.

    • ik 10 marca 2022 at 2:24 pm- Odpowiedz

      :)))) Wcześniej rzadko o tym myślałam, że zostaje już pewnie całe pokolenie, które, jeśli dzierga, to często dzierga „przeze mnie”, ale przez ten rok, kiedy zniknęłam, sporo osób mi to napisało lub powiedziało, więc trochę bardziej to do mnie dotarło.
      Kolory razem mnie się podobają w sweterku coraz bardziej i jeszcze kilka centymetrów i będę mogła to przymierzyć i po raz pierwszy sprawdzić, czy mi w tym do twarzy.

Zostaw komentarz