Jako dziecko uwielbiałam haftować, bo to mi przypominało malowanie lub bawienie się kredkami, ale było znacznie bardziej „dorosłe”. Co ciekawe w domu nie wyszywało się pasjami, rodzicielka czasem coś popełniła, ale za to było sporo książek o hafcie (zapewne zdobywanych podstępem w księgarniach, spod lady i po znajomości). Te książki mnie zachwycały, bo wszystko było takie kolorowe i równiutkie.

Moje pierwsze hafty równiutkie nie były… Były pościągane, z supełkami wielkości sporego ziarnka pieprzu, ale za to na pewno były kolorowe, jak tylko tęczowa była wtedy mulina – pewnie też nie po prostu kupowana, a zdobywana jak na polowaniu.

Później pojawiły się pierwsze czasopisma o rękodziele, ja już nie byłam dzieckiem, ale zachwyt mi pozostał. Królował oczywiście haft płaski we wszelkich odmianach i haft krzyżykowy. Do dziś pamiętam jedną z pierwszych Burd o haftowaniu, gdzie były wzory z egipskimi motywami. Oszalałam wtedy z zachwytu i chciałam haftować wszystko! A najlepiej taką wielką maskę Tutenchamona, do dziś jej nie zrobiłam, do dziś ją pamiętam i to poczucie, że to jest sztuka i magia, że można takie cuda tworzyć.

I to też był pierwszy raz, kiedy zobaczyłam, że haft krzyżykowy to nie tylko te malutkie krzyżyki, to także możliwość używania linii w kontrastowych kolorach, żeby „obrysować” kształty i dodać ekstra linie, rysunki, wąsiki, czułki, nóżki, literki… Gdyby mnie ktoś wtedy zapytał, czy wolę dziergać czy haftować, to bym z radosnym kwikiem stwierdziła, że dajcie mi kordonek i mulinę i ja będę ślęczeć nad tamborkiem godzinami, tracąc wzrok i hodując garb jak Quasimodo, ale tworząc „dzieła” wielkości co najmniej stolnicy.

A później czasopisma sięgnęły po bardziej niekonwencjonalne wzory i nagle straciłam oddech z zachwytu, bo pierwszy raz zobaczyłam „blackwork”. Poczucie, że jednym kolorem można osiągnąć takie bizancjum hafciarskie było niesamowite i miłość do tego rodzaju haftu tkwi we mnie do dziś. Poza tym to tak bardzo przypomina rysowanie precyzyjnych kształtów i wzorów.

Dlaczego dzisiaj o moich najwcześniejszych wspomnieniach hafciarskich? Bo w trakcie porządków w mieszkaniu po mamie, znalazły się skrzętnie przechowywane moje stare prace prosto z tamborka i między innymi ten haftowany landszafcik. To było jedno z pierwszych „dziełek” w ukochanej technice i jak widać nie szłam na łatwiznę, ani to mikre, ani to proste i powtarzalne. Ewidentnie hołdowałam wtedy hasłu „Go big or go home!”.

Dzisiaj bym sobie dała po łapach za lewą stronę, bo jak na moje obecne standardy to ona jest ledwo akceptowalna, ale i tak trwam w zachwycie nad „ówczesną” sobą.

Jak widać obrazek nigdy nie został wykorzystany jako element czegoś (chyba był przez chwilę w jakiś ramkach), ale teraz leży, ja na niego patrzę i kombinuję, co z niego może powstać. Może macie jakieś sugestie?

25 komentarzy

  1. Alina 15 marca 2022 at 1:27 pm- Odpowiedz

    Piękny. W ramki i na ścianę, koniecznie! Poza tym nikt wtedy lewej strony nie zobaczy :) Chciałabym, aby moje początkowe prace w jakiejś dziedzinie nadawały się do publicznej prezentacji, bo różnie z tym bywa.

    • ik 15 marca 2022 at 1:39 pm- Odpowiedz

      Dziękuję!!!
      Może to jest najprostszy i najlepszy pomysł, akurat będzie na ścianę w pracowni, będę miała pamiątkę po swoich początkach.
      A co do publicznej prezentacji pierwszych prac, to też bym nie pokazała, to jest już po kilku latach haftowania, więc nadal nie było perfekcyjnie, ale już bardzo akceptowalnie. Tym bardziej, że w kwestii haftu jestem absolutnym samoukiem, bo jak zaczynałam, to nawet YouTube’a nie było :))))))

  2. Halina 15 marca 2022 at 3:45 pm- Odpowiedz

    Jak dla mnie, to w ramki i na ścianę, możesz być dumna z ówczesnej siebie. To jest najzwyczajniej ładne, a lewa strona – i tak nie widać.

    • ik 15 marca 2022 at 4:13 pm- Odpowiedz

      Dziękuję.
      Ja nawet tą lewą stronę doceniam, bo na moje ówczesne możliwości i tak się starałam.

  3. Anonim 15 marca 2022 at 8:42 pm- Odpowiedz

    Piękny podziwiam cierpliwość przy tworzeniu

    • ik 16 marca 2022 at 7:03 am- Odpowiedz

      Nawet nie pamiętam, ile mi to wtedy zajęło. Teraz na bank by to trochę trwało.

      • MonikaS 16 marca 2022 at 7:41 am- Odpowiedz

        To jest dowód na to, że od dziecka przejawiałaś „niebezpieczne” skłonności artystyczne ;0) A to się oznacza, ni mniej ni więcej jak tylko odpowiednia oprawa :0) skromna, by swą istotą nie przyćmiła piękna pracy rąk Twoich :0) No i oczywiście odpowiednie miejsce prezentacji :0)
        Pozdrawiam cieplutko :0)

        • ik 16 marca 2022 at 8:51 am- Odpowiedz

          Nie tylko niebezpieczne, ale i wielokierunkowe :))))) A najciekawsze jest to, że nikt mi nigdy nie powiedział, że na coś za wcześnie lub jestem za mała. Igła, nożyczki, nawet maszyna do szycia, wprawdzie napędzana nogą, ale jednak „dorosła” w wielkości, a miałam wtedy pewnie z 5 lat, może nieco mniej.

  4. paninadpolami 16 marca 2022 at 9:02 pm- Odpowiedz

    Dołączam do chóru: na ścianę jako obraz, od którego trudno wzrok oderwać. Przepiękne dzieło.
    Kiedyś dużo wyszywałam, właśnie krzyżykiem, a te czarne kreseczki mną zawładnęły, zakochałam się w nich. Z resztą, wyszywałam je nie tylko w czerni.
    I też uwielbiałam kolorowe obrazki wykończone konturami, które czasami kolorowej plamie nadawały właściwy wygląd, to było takie… magiczne.

    • ik 17 marca 2022 at 2:45 am- Odpowiedz

      Blackwork w kolorze jest świetny, do dzisiaj mam igielnik z lnianej tkaniny haftowanej leśną zielenią – mały kontrast, a efekt doskonały.
      Uzupełnienia w hafcie krzyżykowym przy użyciu linii różnej grubości to było, jak wejście na wyższy poziom.
      Teraz popatruję na takie nowoczesne podejście do haftu – taka mieszanka krzyżyków, haftu płaskiego, koralików, faktur i kolorów w bardzo graficznej wersji.

  5. babaruda 16 marca 2022 at 9:17 pm- Odpowiedz

    Nie narzekaj na siebie dawna, pięknie haftowała! Jak wyzej- w ramki i niech oko cieszy. Szkoda, że ja nawet teraz nie umiem tak pięknie haftować

    • ik 17 marca 2022 at 2:47 am- Odpowiedz

      Dziękuję.
      Ja się temu przyglądam na żywo i najbardziej mnie rozczula to, jak kiepska była wtedy zdobyczna mulina – nierówna, z kłaczkami. Teraz chińskie no name’y są lepszej jakości, a wtedy nawet nikt słowa nie powiedział, bo udało się nabyć :))))

      • babaruda 17 marca 2022 at 10:27 am- Odpowiedz

        No zobacz, nawet kiepskiej jakości mulina nie przeszkodziła Tobie zrobić takiego pięknego haftu. Nie bądź taka surowa dla siebie, zasługujesz na pochwały czy ta dawna Ty, czy dzisiejsza. Jesteś wystarczająco dobra taka, jaka jesteś

  6. KatarzynaAnna 17 marca 2022 at 9:42 pm- Odpowiedz

    Gratulacje! Praca piękna i bardzo precyzyjna. Przy okazji uśmiałam się sama z siebie. Czytam, że ” lewa strona nieakceptowalna” to się patrzę, przyglądam, co tam jest nie tak, no nie wiem… przecież domki równiutkie, i wszystko ok… a potem mnie olśniło, że lewa strona znaczy „z tyłu obrazka” he he, jak by powiedziała moja córka: „XD”.

    • ik 18 marca 2022 at 6:41 am- Odpowiedz

      :)))))) To ten specyficzny język robótkowo-projektowy.

  7. Kola 19 marca 2022 at 10:37 am- Odpowiedz

    Jest piękny!! Brawo Ty! Co do wykorzystania – a może utkana krajka (szeroka/wąska, czarno-biała albo kolorowa, wg uznania i dopasowania do miejsca docelowego) jako „rama”, i całość w antyramę? I na ścianę w pracowni? Byłoby połączenie twórczości Ciebie dawnej i Ciebie obecnej, taki pomost pomiędzy kiedyś i teraz… Nie wiem jak to ująć, ale chyba wiadomo, o co chodzi😉 względnie taka „ramka” w dowolnej technice, jaka Ci aktualnie w duszy zagra, i całość w antyramę😁 Bo szkoda by było taki ładunek emocji i wspomnień zamknąć w bezdusznej kupnej ramce😉

    • ik 19 marca 2022 at 11:10 am- Odpowiedz

      A wiesz, że podoba mi się taka wizja starego i nowego etapu kreatywności. Wszystko do przemyślenia :)

      • Kola 20 marca 2022 at 6:02 pm- Odpowiedz

        Niezależnie od tego, co finalnie zrobisz, pokaż pliss efekt końcowy! Bardzo mnie zainspirowała ta „podróż do przeszłości”, może pogrzebię u babci i wykopię moje własne hafciarskie początki, które jakoś nigdy nie doczekały się „dorosłej” kontynuacji, bo poszłam w inne techniki twórcze😉

        • ik 20 marca 2022 at 6:58 pm- Odpowiedz

          Pokażę, ale uprzedzam, że to potrwa, bo to jeden z tych emocjonalnych projektów, który musi dojrzeć, ale w zasadzie zdecydowałam, że będzie coś torbowo-torebkowego.

  8. Urszula 20 marca 2022 at 6:45 pm- Odpowiedz

    A ja się z haftem nie pokochałam. A zwłaszcza krzyżykowym. W ramach testów popełniłam kilka obrazków, bardzo udanych wizualnie, lewa strona też ok, ale sama technika – nie. Ewidentny brak powołania :) Podobnie mam z dekupażem (przepraszam za polską pisownię). To znaczy podziwiam, niektóre prace mi się podobają, ale nie popełniam. No, chyba że muszę, żeby uratować COŚ. Bo moje nowe hobby to damskie solarstwo. Odnawianie starych gratów znalezionych na śmietnikach w realu i necie, szlifierka i ściski stolarskie jako najcudowniejsze prezenty pod choinkę itp. itd. A tak serio to popadłam w nałóg tworzenia czapek. Kocham je robić.
    Twój haft jest piękny. Już się boję samej siebie, bo zanotowałam autoprzekaz mentalny – a może jednak?????

    • ik 20 marca 2022 at 7:04 pm- Odpowiedz

      Haft jest specyficzny, bo bardzo wymagający, niewiele wybaczający i jeszcze czasochłonny jak kopciuszkowanie level pro. Może dlatego ja siadam do niego tak rzadko i też wolę wpadać w zachwyt nad cudzymi pracami, niż sama się rzucać na kolejne projekty.
      Stolarstwo to zacne rzemiosło i ja tam jestem pełna podziwu, że łamiesz schematy, bo jak stolarz to od razu masz przed oczami duszy faceta, dlatego bardzo kibicuję!!! Jak dostaniesz tokarkę, to ja uprzedzam, że przyjeżdżam, bo chociaż raz chcę sobie coś utoczyć :)))))))
      Autoprzekaz mentalny pewnie zniknie rano, więc bym się nie przejmowała, że zaczniesz nagle szukać tkaniny i igieł :)))

      • Urszula 22 marca 2022 at 9:55 pm- Odpowiedz

        Tokarka……!!!!!
        Serio, to chciałabym frezarkę….I grubościówkę. Albo chociaż strug elektryczny.
        A nie możesz przyjechać tak bez pretekstu?????

        • ik 23 marca 2022 at 6:29 am- Odpowiedz

          :)))))) Masz marzenia, które ja bardzo popieram.
          A co do wyjazdów, to tak czasem siedzimy i snujemy plany, ile to będzie możliwe, kiedy przynajmniej pandemia się skończy.

  9. Dosia.13 21 marca 2022 at 12:30 pm- Odpowiedz

    Aga- dopiero dziś zobaczyłam, że blog wrócił…
    Nawet nie masz pojęcia, jak tęskniłam :*

    • ik 21 marca 2022 at 12:50 pm- Odpowiedz

      :)))) Wrócił, wrócił, też mnie to cieszy.

Zostaw komentarz