Gdyby ktoś zapomniał, to cytat w tytule pochodzi z wiersza „Ogólniki” Cypriana Kamila Norwida, w którym podmiot liryczny podkreśla, jak ważne jest właściwe nazywanie zjawisk, precyzyjne nadawanie znaczeń, żeby poezja stała się sztuką…

Czy ktoś już zadał sobie pytanie, czy Intensywnie Kreatywna zwariowała i bredzi jak potłuczona o podmiotach lirycznych? No to nie zwariowała, ale będzie o nadawaniu nazw i określaniu pewnych zjawisk „na nowo”, co mnie bawi ostatnio niesłychanie i stało się tematem rodzinnych żartów.

Zaczęło się chyba od słowa „kompaktowy”. Oglądaliśmy jakiś program typu „house hunters”, czyli poszukiwacze domów i pani pośrednik wprowadzając potencjalnych kupujących do… w sumie to ona ich nawet nie wprowadzała, bo pomieszczenie było tak małe, że we trójkę to nie było szans się zmieścić. Zatem pani pośrednik, wdzięcznie machając rąsią w kierunku kuchni wielkości schowka na miotły, stwierdziła z szerokim, ale bardzo sztucznym uśmiechem, że „kuchenka sprytnie urządzona, taka bardzo kompaktowa”. Jaka? Czyli teraz, jak coś jest stanowczo za małe, ciemne i klaustrofobiczne, to się mówi, że kompaktowe. Ja proponuję iść krok dalej – było takie piękne, trochę już zapominane słowo „kuciament”, czyli „komórka ciemna pod wschodami” – nazwa pasująca jak ulał. „A tu mają państwo taki kuciament, jak się państwo uprą, to uda się postawić w nim obie nogi i w pozycji na baczność ugotować zupę z proszku.”

To idziemy dalej. To już nie pamiętam, skąd nam się wzięło, ale zakorzeniło się w domowym slangu i kwitnie – „rustykalny”. Przedmiot był krzywy, źle wykonany, jakościowo gorszy niż coś „made in China” i okazało się, że to jest „takie rustykalne”. Ja cichutko przypominam, że oryginalnie „rustykalny” oznacza tyle, że coś ma związek z wsią – rzecz, styl życia, dom też może być rustykalny. Ale to wcale nie znaczy, że krzywy i niedorobiony! Ale jak się komuś trudno przyznać, że się nie postarał, a chce dorobić ideologię do bylejakości, to będzie rzucał tą rustykalnością na prawo i lewo. Ja się przyznaję do „rustykalności” zawsze wtedy, gdy jakiś mój projekt nie wychodzi tak równiutko, jak bym chciała, oczka nie są perfekcyjne, dobijanie wątku przy tkaniu wychodzi mi raz mocniej, raz słabiej i to widać… No przecież nie powiem, że krzywo… Rustykalnie!

Z ciekawością patrzymy też na nowe zastosowania słowa „vintage”, które nagle zaczyna oznaczać każdy możliwy stary rupieć i rozklekotana komódka bez jednej szuflady nagle jest szlachetnym „wintydżem”, bo może się ktoś skusi. A już do rozchichotanych łez zaczyna nas doprowadzać nadużywanie słowa „eklektyczny” dla wszelkich wnętrz i projektów, gdzie artysta nie mógł się zdecydować na jeden kierunek i zamiast się pokornie zatrzymać i uznać, że mniej znaczy lepiej i nieco odjąć ze swej rozbuchanej fantazji, to nawtykał jeszcze troszkę i twierdzi, że coś jest „eklektyczne”. Przy czym, jak doskonale wiecie, jestem nieumiarkowaną fanką bizantyjskiego bogactwa elementów, zdobień i kolorów i nadmiar mnie nie odrzuca, ale to musi być taki nadmiar, żeby aż stawał się mistrzostwem, a nie nadmiar spowodowany brakiem wyczucia i umiejętności widzenia elementów poskładanych w całość. A w ramach ciekawostki, to można też przygotować we własnej kuchni „eklektyczną sałatkę”… Tak, dobrze się domyślacie – otwiera się lodówkę, łapie większość jej zawartości, w tym resztki z wczorajszego obiadu i dzisiejszego śniadanka, miesza i ma się doskonałe danie, ale czy „eklektyczne”? Ja bym podeszła do tego tak – jeśli to żarełko dla mnie, to jest „resztkowe”, jeśli ma wjechać jako potrawa na stół dla gości, to niech będzie „eklektyczne”, a jak namieszamy bardzo i będą kiełki, to nawet może awansować do poziomu „fusion”. Oooo, „fjużyn” i jego stosowanie w odniesieniu do różnych sfer życia i bycia też zaczyna być interesujące.

W Wy macie takie słowa lub wyrażenia, których użycie Was zastanawia, śmieszy lub zadziwia do poziomu karpiego pyszczka?

PS. Na zdjęciu jest najnowsza produkcja prosto z krosna. Produkcja szałowa… szalowa i rustykalna :))))) Tak, nieperfekcyjna, bez fanatycznej uwagi przykładanej do dobijania wątku, bo na nierównej osnowie to nie wychodzi z założenia. Ale tym razem rustykalność była zamierzona i bardzo się cieszę, że mi wyszła, bo to prezent dla kogoś, kto ceni to, co ręcznie robione i co na pierwszy rzut oka nie przypomina produkcji fabrycznej. Przy tym miały być szarości, ale zależało mi na tym, żeby to były szarości nieoczywiste. Dlatego osnowa jest zrobiona z trzech nitek: szaro-grafitowej, lekko melanżowej wełny, do tego szaro-różowa kudłata nitka z mohairem i taka sama nitka w kolorze zgaszonego fioletu. Wszystko tkane klasyczną szarością, ale w bardzo cieniutkiej wersji. Czyli do wyboru włóczek podeszłam… eklektycznie. I za to kocham tkanie, że to jest taka magia, jak malowanie obrazu, gdzie kolory się mieszają, gdzie faktura jest widoczna, gdzie z daleka widok jest inny, a jak się człowiek przyjrzy z bliska, to odkrywa zaskakujące detale i gdzie można ukryć niespodzianki w postaci nietypowej nitki.

14 komentarzy

  1. Edyta 29 marca 2022 at 5:55 pm- Odpowiedz

    Kuciament – muszę zapamiętać. Czytając Twój wpis śmiałam się do łez. Kiedyś dowiedziałam się, że nie dla wszystkich jest jasne znaczenie wyrazu gzary. Chyba to jakiś regionalizm oznaczający rzeczy nieprzydatne, niepotrzebne.

    • ik 29 marca 2022 at 6:23 pm- Odpowiedz

      O gzarach nie słyszałam, ale fajne słowo, na pewno brzmi znacznie bardziej egzotycznie niż rupiecie ;)))))

  2. Urszula 29 marca 2022 at 8:52 pm- Odpowiedz

    Z racji zawodu i kontaktów na różnych szczeblach , czasami z Bardzo Ważnymi i jeszcze bardziej nadętymi osobami muszę czasami bardzo ladnie powiedzieć coś, co wolałabym powiedzieć wprost. I tak mam kilka słów-wytrychów. Zwrotów też.
    Na szybko.
    Szanuję Twoje zdanie, ale pozwól, że pozostanę przy swoim – nie chrzań mi tu głupot i najlepiej spadaj zanim się wkurzę
    Niezwykle interesująca wypowiedź o kluczowym znaczeniu – najczęściej w podziękowaniach. Czyli sakramenckie nudy, nie słuchałam, ale doceniam, słowotok.
    Zdania są podzielone – no co ty p…., ślepy jesteś?!
    Charakterystyczny i specyficzny – może mieć różne zabarwienie. Dawno temu moja wówczas mała córka powiedziała, że coś jest paskudne i śmierdzi. Oczywiście zrobiła to publicznie i już nie pamiętam, czego dotyczyło. Została pouczona, że to coś ma charakterystyczny wygląd i specyficzny zapach. I tak już zostało.
    Frustracja i sfrustrowany/a – wkurw i wkr….wiony/a. Przepraszam. Tłumaczenie dosłowne. Ja dziś jestem mega sfrustrowana przez jedną tępą dzidę z administracji.
    Ach – w pracy zastępuje mi soczystą k…wa mać.
    Za chwilę się uniosę – delikatne ostrzeżenie, stosowane w pracy
    A co do house huntersów, wszystko jedno naszych czy zagranicznych – niezmiennie bawi mnie określenie „z potencjałem”. Czyli rudera, z której normalny człowiek powinien uciec z krzykiem. Takowy szeregowiec, z mega potencjałem, kupiliśmy 6 lat temu. Remont trwał dwa lata, był przygodą mego życia. Mieszka się super. Ale ja kocham remonty, jestem specyficzna, wiem :)

    • ik 30 marca 2022 at 5:33 am- Odpowiedz

      Może ja nie powinnam się tak publicznie do tego przyznawać, ale w końcu nikt nie uwierzy, że jak mamy sklep, to wszyscy klienci są aniołami i wszyscy „nieawanturujący w krawatach”, zatem Twoje wypowiedzi zawodowe, może w nieco innej formie, ale zdarza nam się od czasu do czasu używać, głównie w mailach. Też zawsze mam wtedy wrażenie, że używam jakiegoś niesłychanie prostego kodu i czytający się domyśli, co ja naprawdę myślę, ale poziom kultury języka zachowuję nienaganny (choć nie w głowie, nie w głowie :))))))
      To „z potencjałem” jest boskie! Ja niestety jestem jednostką bardzo słabo znoszącą remonty, więc dla mnie dostrzeżenie potencjału bywa trudne. A przy okazji house hunters w wersji zagranicznej, to ja zawsze wpadam w totalnie milczące zadziwienie, jak widzę, kiedy oni rozwalają ściany i tam nie ma ścian!!!! Tam jest jakaś papierowo-drewniana konstrukcja, na której ja bym nawet telewizora nie powiesiła, bo bym się bała, że spadnie razem z połową ściany. I te „fundamenty”, których nie ma, są jakieś dziwne podpórki i belki. I ja wiem, że co klimat to sposób budowania, ale patrzeć nie mogę.

  3. Kola 29 marca 2022 at 10:33 pm- Odpowiedz

    Kuciament – rewelacja! 😂 U nas często rustykalnie jest na talerzu, gdy mi np drożdżówki na śniadanie krzywe wyjdą😉 Za to określenie, które mnie bardzo bawi, to jest „nawinie”/„na winie”, czyli np sałatka nawinie – co się nawinie pod nóż to leci, pizza nawinie – co w lodówce to siup, makaron też, itd😉 Wersja ze spacją również, bo w kuchni często używam wina – do potraw, albo np do smażenia mielonych😂 (kto usmażył na trzeźwo kotlety z 2kg mięsa na trzeźwo temu szacun😂) Więc jeśli z kuchni wołam „kochanie, przynieś wino!” to odzew brzmi „ale w butelce czy w kieliszku?” Bo w butelce to do potraw, a w kieliszku do użytku wewnętrznego 😂

    • ik 30 marca 2022 at 5:24 am- Odpowiedz

      U nas „nawinie” najczęściej bywa omlet lub potrawka warzywna. A „na winie” – pizza :))))))

  4. Melisska 30 marca 2022 at 11:49 am- Odpowiedz

    „Fantazyjne” czyli słowo, które w rodzinnym słowniku oznacza: „przesadzone, zbyt napakowane różnościami, kiczowate”.
    Może dotyczyć ubioru, jedzenia, albo filmu. Włóczka też może być fantazyjna…zwłaszcza ta ręcznie przędziona ;-)

    • ik 30 marca 2022 at 12:12 pm- Odpowiedz

      :)))) Bardzo mi się podoba takie użycie „fantazyjny”, dołączy do mojego „rustykalnego”.

  5. Danuta 30 marca 2022 at 8:44 pm- Odpowiedz

    Świetny tekst – uśmiałam się, bo świetnie napisany, ale i smutny, że tak łapiemy i powtarzamy wszelkie bzdury… mnie irytują dwa (ostatnio, bo tak ogólnie to wkurzona chodzę często, gdy nasz piękny język i jego bogactwo synonimów ignorowane jest) słowa – epicki i dedykowany. W języku polskim epicki to epokowy, heroiczny (od „epika” jako jednego z rodzajów literackich)… Dedykowany – w języku polskich dotyczy wyłącznie dzieł literackich, muzycznych,… które są komuś dedykowane. A dedykować to umieszczać dedykację…A my teraz mamy szpitale dedykowane! choć są po prostu PRZEZNACZONE dla…
    Pomysł z rustykalnym (jak coś spieprzę) bardzo mi się podoba :)
    No i już wiem co powiedzieć na bezguście – eklektyczne :)

    • ik 31 marca 2022 at 5:42 am- Odpowiedz

      „Epicki” się czasem u nas pojawia, zawsze w lekko komicznym kontekście, ale to przyszło z języka młodzieży i za kilka lat zniknie, a młodzież wymyśli coś innego, a raczej znowu pożyczy sobie z angielskiego. Za to nie dedykujemy, ale tak, zauważam, że się to słowo lekko panoszy w ustach polityków i dziennikarzy. Ale chyba jeszcze bardziej zabija mnie „zaopiekowanie”, a zaopiekowanych pacjentów w ostatnich latach było całe morze. I te wygibasy znawców języka, którzy słowa nie kochają, ale potrafią znaleźć analogie od innych czasownikowo-przymiotnikowych tworów.

  6. Ula Hahnoma 31 marca 2022 at 9:03 am- Odpowiedz

    Pełno jest takich wygibasów językowych z trochę zapomnianym, ale nadal pojawiającym się „oportunistą” jako „przeciwnikiem”. Rodzinne stworzyliśmy sobie potworka językowego na „zaopiekowane” ale jako czasownik niedokonany, czyli „opiekane”, więc zarówno kwiatki jak i koty są u nas dobrze opiekane :-D W kwestii rustykalności to jeszcze jest wełna rustykalna, co znaczy, że niemiłosiernie gryzie :-)

    • ik 31 marca 2022 at 9:49 am- Odpowiedz

      „Opiekane” są dobre, doskonałe :)))) Ja za to dzisiaj zostałam „zacieszona” przez męża :))))

  7. aśka 10 kwietnia 2022 at 6:03 pm- Odpowiedz

    Aga, sztos :). Jak zawsze.

    • ik 10 kwietnia 2022 at 6:07 pm- Odpowiedz

      Dziękuję :)))))

Zostaw komentarz