Kiedy pojawił się Pinterest, to nie zapałałam do niego wielką miłością. Prawdę pisząc, poczułam lekkie zdziwienie, że ktoś coś takiego wymyślił i jakim cudem to ma być pomocne. Wydawało mi się, że jest zbyt chaotyczny, za dużo tam wszystkiego, zbyt trudno znaleźć to, co mnie interesuje, a jak nie zapiszę od razu czegoś, co właśnie zobaczyłam, to już w życiu nie znajdę tego po raz drugi. I oswajałam się z tym Pinterestem długo, ale w końcu nauczyłam się być na tyle „wybiórcza”, że przestał mnie przerastać treścią, a zaczął działać inspiracyjnie. Bo od razu napiszę, że to nie jest dla mnie baza pomysłów „do zrobienia”, to jest wielki album ze zdjęciami, do którego wracam, kiedy potrzebuję „utaplania się” w pięknych lub pomysłowych rzeczach aż do poziomu przesytu.

I tak, potrafię tam nie zaglądać długo i wcale za nim nie tęsknić, aż przychodzi taki moment, że wpadam na chwilę i… wpadam po uszy, a nawet głębiej i mija wieczór za wieczorem, a ja siedzę, przeglądam, zachwycam się, dodaję nie tylko kolejne zdjęcia do tablic, ale i kolejne profile twórców do obserwowania na Instagramie.

I tu często pojawia się pytanie, że może ja marnuję czas, energię i własną kreatywność. Bo siedzę, patrzę, zapisuję coś „na przyszłość”, ale to jest bierne. A mogłabym w tym czasie sama coś zaprojektować, uszyć, wydziergać, utkać, poczytać o kolejnej technice tkackiej albo o… a co tam!, o kreatywności, tworzeniu, odkrywaniu swoich talentów, a ja siedzę i gapię się w monitor i na cudze pomysły.

I uwierzcie, że wiele razy łapałam się na tym, że mam poczucie winy, że tracę czas, że to bez sensu. Ale czy na pewno?

Poziom naszej kreatywności nie ma kształtu podobnego do funkcji logarytmicznej, nie rośnie w nieskończoność. U wielu osób, i u mnie też, przypomina raczej sinusoidę, ma wielkie górki i bardzo głębokie dołki, a długość trwania momentów, kiedy pomysły dosłownie kłębią się nam w głowie, a ręce nie nadążają z ich realizacją i tych, w których nawet myślenie, co moglibyśmy zrobić, jest męczące i nic nam się nie chce, bywają różne, czasami trwają kilka dni, czasami miesiącami.

Okazało się, że Pinterest pojawia się u mnie w dawkach uderzeniowych, kiedy albo mam dołek twórczy, albo kiedy zaczyna we mnie kiełkować nowy pomysł na coś, na projekt, technikę, aktywność. Przeglądanie cudzych prac działa wtedy jak wkładanie do własnej głowy całej masy pomysłów, inspiracji, zachwycających projektów i kiedy mam wrażenie, że nie zmieszczę tam już ani jednego zdjęcia więcej, bo eksploduję, to Pinterest znika, ale pozwalam się temu, co widziałam, kotłować, mieszać, łączyć, kisić i fermentować. Do tego stopnia, że zaczynam śnić o czymś, co przyznaję, bywa męczące (kiedyś całą noc szyłam spódnicę i jak kończyłam jeden ścieg, to się okazywało, że zerwała się nitka i szew nie istniał i zaczynałam od nowa i od nowa, i od nowa.). Ale pomijając głupie sny, to działa! Dlatego nauczyłam się nie czynić sobie wyrzutów, że siadam i patrzę, i „marnuję” czas. Patrzę na to nie jak na syndrom Pinteresta – zamiast działać, to ja zastanawiam się godzinami, co tworzyć i nie powstaje nic. Traktuję to jak wzbogacanie swojej „wewnętrznej bazy” pomysłów i inspiracji.

Ale przyznaję, że musiałam się korzystania z Pinteresta „po mojemu” nauczyć. Kiedy próbowałam go potraktować jako archiwum wzorów na przyszłość i bazę pomysłów do sprawdzenia, to okazało się, że owszem zapisuję zdjęcia, dzielę je na w miarę sensownie przemyślane tablice, ale… jak chcę potem wybrać coś rzeczywiście do wykorzystania, to wszystko, co mam na tablicach, jakoś mniej mnie kręci, a i tak zaczynam szukać od nowa, w niewidzianych zdjęciach. Dlatego u mnie to działa inaczej.

Po pierwsze bardzo często robię porządki na swoich tablicach, wyrzucając zdjęcia lub całe tablice, które przestały mnie zachwycać lub interesować. Nudne? Widziałam to już tysiąc razy i niewiele z tego wynika? Skasowane, zapomniane. A z tego wynika po drugie, czyli nie unikam tworzenia tablic „na chwilę”, które odpowiadają temu, co mnie akurat wciągnęło jak ruchome piaski i chwilowo nie chce puścić. Tak jest w tej chwili z tablicą „TED Talks”, czyli linkami do ciekawych wystąpień w ramach cyklu konferencji TED. A że mówcy skupiają się tam na absolutnie wszystkich możliwych tematach, to ona radośnie rośnie jak na drożdżach i to w bardzo różnych kierunkach, od kreatywności, przez pytania, co daje szczęście, aż po tak dzikie kwestie, jak pytanie, czemu jesteśmy takimi wielkimi mistrzami odkładania na później i co z tego wynika.

Po trzecie rzeczywiście do swoich tablic zaglądam, kiedy potrzebuję iskry inspiracji. Najczęściej otwieram swoją ukochaną i chyba najbardziej kolorową – „Dreaming About Weaving”. I tam mało wyrzucam, a nieustannie dodaję.

Po czwarte bardzo często wykorzystuję podpowiedzi Pinteresta, co jeszcze może mnie zainteresować, a co jest podobne do czegoś, co właśnie oglądam. Czasami te podpowiedzi są absolutnie bez ładu i składu, ale czasami znajdują się tam takie perełki, że aż się człowiek uśmiecha i wpada w zachwyt, że ludzie potrafią takie cuda wymyślić i zrobić.

Po piąte nauczyłam się, że często warto wpisać poszukiwane hasło w pinterestowej wyszukiwarce nie tylko po angielsku, ale też w innych językach, bo „narodowe Pinteresty” bywają bardzo różne od siebie i tak hasło „tkanie” po włosku potrafi przynieść zaskakująco piękne projekty związane z lokalnymi tradycjami tkackimi z włoskich regionów. Podobnie warto wpisywać nazwy czasami bardzo nietypowych technik rękodzielniczych w oryginalnym brzemieniu.

I po szóste bardzo często w czasie pinterestowych sesji nie zapisuję wcale zbyt wiele, więcej oglądam, przeglądam, pozwalam obrazom zostać w mojej głowie i zmieniać się, transformować zgodnie z moimi wizjami i estetyką. Wtedy rzeczywiście zdjęcia i cudze projekty stają się inspiracją, a nie zaczynam kombinować, jakby tu zrobić proste „kopiuj, wklej” i tak naprawdę ukraść cudzy projekt, co do ostatniej nitki i każdego koloru.

A jak Wasze oceny Pinteresta? Korzystacie? Lubicie? Gubicie się w nim? Działa jak archiwum pomysłów czy inspiracyjna studnia bez dna.

PS. Gdyby ktoś chciał znaleźć moje pinterestowe konto i ewentualnie co nieco obserwować, to szukajcie @ikzrogurenifera.

15 komentarzy

  1. Kola 21 maja 2022 at 8:38 am- Odpowiedz

    Pinterest jako kopalnia inspiracji, ale luźnych, dających paliwo do „poswojemowania” ;) Ale to chyba wynika bardziej ze mnie, bo ja taki typ jestem, że niczego nie umiem zrobić „kopiuj-wklej”, nawet mając gotowy wzór i tę samą włóczkę muszę nagrzebać, bo bym sobą nie była;)))
    A co do uczucia „czasu marnowania” – już od dawna mam takie podejście, że jeśli coś daje mi frajdę i w danym momencie sprawia przyjemność, to znaczy, że to nie jest marnowanie czasu:) Więc nawet jeśli mam ochotę po raz 14324785 poczytać Jeżycjadę, to nawet mi do głowy nie przyjdzie, żeby sobie robić wyrzuty, że mogłabym w tym czasie łyknąć coś, czego jeszcze nie czytałam;) Mam ochotę, cieszy mnie, znaczy nie jest marnowaniem czasu:D
    Za to „marnowaniem czasu” jest zawsze sprzątanie, w sensie odkurzania, mycia itd;))) bo jest absolutnie niekreatywne, absolutnie nudne, absolutnie bezcelowe (uczucie, że robię, a za chwilę znowu będzie zakurzone…), i zawsze mam poczucie, że mogłabym w tym czasie poczytać, podziergać, poszyc itd;)))

    • ik 21 maja 2022 at 8:47 am- Odpowiedz

      Czyli mamy podobne podejście.
      O marnowaniu czasu, wracając do znanych i kochanych książek, to ja nawet nie dyskutuję, bo jak nasty raz czytam Bułhakowa, to to nie jest marnowanie czasu, to jest najlepsze spędzanie czasu na świecie :))))
      A co do sprzątania, to ja lubię, bo wiem, że to się zaraz – w naszym przypadku – zażwirkuje i zakłaczy, ale porządkowanie przestrzeni wokół siebie powoduje, że porządkuje mi się przestrzeń w głowie i czuję się dobrze, spokojniej. Chaos wokół mnie oznacza chaos we mnie.

      • Kola 21 maja 2022 at 9:43 am- Odpowiedz

        Porządkowanie rzeczy, w sensie układania, przekładania, wyrzucania niepotrzebnych/kombinowania jak można je zrecyklingować itd, to ja też lubię, bo mam dokładnie takie samo uczucie – porządkuję i układam również przestrzeń w głowie, zmniejszam chaos we mnie. Poza tym, to jest kreatywne – np jak poukładać buty, żeby było jak najpraktyczniej;)
        Ale sprzątanie takie „syzyfowe”, z cyklu mycie okien, odkurzanie -yyyyy…. Nie dość, że powtarzalne, i nie umiem w tym znaleźć kreatywności, to jeszcze to beznadziejne uczucie, że zaraz znowu będzie brudne/zakurzone, i trzeba będzie znowu marnować czas, żeby to ogarnąć…

        • ik 21 maja 2022 at 11:09 am- Odpowiedz

          U nas to jest tak, że jak wstajemy rano, to okazuje się, że w nocy dwóch re-dekoratorów wnętrz szalało i zabawki są wszędzie, dywaniki jeżdżą po całym mieszkaniu, a ściereczki kuchenne zawsze znajdujemy na podłodze. Czyli układanie konieczne :)))))) A co do odkurzania i mycia podłóg, to przyznaję się bez bicia, że od dawna nie odkurzam, jest Jarosław, czyli inteligentny odkurzacz, więc ograniczamy się do puknięcia we włącznik i niech lata i odkurza, czasem dostanie „pieluszkę” i niech jeszcze umyje. Wycieranie powierzchni płaskich lecę przy okazji układania chaosu po kotach. Za to nauczyłam siebie i męża, że się sprząta po sobie, po gotowaniu, po prysznicu, po myciu zębów itp. Zajmuje to trzy minuty, a dzięki temu nie wiemy, co to sobotnie wielkie sprzątanie.

          • Ula Hahnoma 23 maja 2022 at 2:42 pm- Odpowiedz

            Łączę się z Kolą w bólu – też tego nie znoszę :-) Moje re-dekoratorki nie szerzą takiego chaosu jak panowie T, co najwyżej kocyk zrzucą. Wcześniejsza kocica kradła zmywak ze zlewu – czasem taki mocno nasiąknięty i wtedy rano była zabawa. Ale ona była jedna, a teraz te dwie maupy to siebie biorą za łby i tylko drapak ucierpi ;-)
            A Pinteresta czasem przeglądam, zazwyczaj, jak szukam czegoś konkretnego do zainspirowania się, ale nie żebym jakoś pasjami lubiła. Skorzystałam bardzo, jak szukałam wzoru na szydełkową serwetę i udało się znaleźć wzorek, który zrobiłam. No i wzory historycznych krajek tabliczkowych – tam jest prawdziwa kopalnia :-)

            • ik 23 maja 2022 at 3:03 pm- Odpowiedz

              Błagam, nie mów głośno o zmywaku, bo naszym przeszło na szczęście : )))))
              Pinterest jest niezastąpiony, kiedy się szuka czegoś bardzo specyficznego lub „niszowego”.

      • Viola 22 maja 2022 at 10:35 am- Odpowiedz

        Na początku Pinterest mnie zachwycił, tak samo Raverly, nie mogłam oderwać się, jęcząc z podziwu, zachowałam w tym okresie całe mnóstwo różnych różności ale nie korzystam z tego. Mam swoje „kopyto”, kiedyś mało popularne, ostatnio wracające do łask i „tłukę” wszystko na to jedno kopyto tylko z różnymi wariacjami „na temat”.
        Traktuję Pinterest bardziej jak ekspozycję, miejsce do uciechy oka, inspirację… taaaak, jeśli pasuje do mojego kopyta hahaha, ostatnio wolę oceany prawych, robótki „medytacyjne”, niby chcę coś bardziej skomplikowanego a potem … aaach, ocean jest tak terapeutyczny.

        • ik 22 maja 2022 at 2:21 pm- Odpowiedz

          Wychodzę z założenia, że jak się ktoś czuje w czymś dobrze i nie nudzi się robieniem podobnych rzeczy, bo są „wariacje i szaleństwa”, to super, niech dzierga, niech szyje, niech się przy tym relaksuje!

    • AgatkaM 23 maja 2022 at 7:34 am- Odpowiedz

      A ja kocham sprzątać :) W moim przypadku to bardzo dobrze wpływa na myślenie, wymyślanie i kombinowanie. Ciało zajęte (gimnastyka przy okazji), a głowa ma „wolne” i może trawić różne różności. Jeśli chodzi Twoje podejście do gotowych wzorów, to zazdroszczę. Ja boję się kombinować. Jeśli mi się podoba to się go ściśle trzymam, a jeśli mi coś nie gra, to nie dotykam. Może to kwestia wprawy …. albo lenistwa i wygodnictwa :)

    • Maria 23 maja 2022 at 12:30 pm- Odpowiedz

      Jakby człowiek nie celował z myciem okien w czas suszy, tak zawsze (najpóźniej tydzień po myciu) pojawi się deszcz, zwykle taki porządniejszy, co szyby rzetelnie zachlapie. Za ostatnie deszcze można kierować podziękowania do mnie. I pewnie jeszcze kilku osób, które się poświęciły dla dobra wspólnego ;) Bez tej motywacji pewnie by mi mycie okien gorzej szło.
      A z pinterestem jakoś chemii nie poczułam. Za dużo wszystkiego, za mało uporządkowane, jak na moje potrzeby. Do napawania się i łykania inspiracji w sieci wystarcza mi ravelry+instagram. To mi się w obecnej rzeczywistości robótkowej podoba najbardziej, że są różne źródła i możliwości. Może być tego czasem za dużo, ale wybór jest. Każdemu wedle gustu :)

      • ik 23 maja 2022 at 12:56 pm- Odpowiedz

        Ostatnie deszcze mają jeszcze jednego winnego – Andrzej umył samochód, a to zawsze powoduje deszcz, ulewę albo chociaż mżawkę : ))))))
        Różnorodność źródeł inspiracji i wiedzy jest w tej chwili cudowna. Ja często brzmię jak nieco starsza pani, ale powtarzam głośno, że to jest niesamowite, co teraz dzięki internetowi można.
        A Pinterest jest dokładnie taki, jak piszesz i tworząc dla Was ten wpis uświadomiłam sobie, że ja się na niego rzucam jak wygłodniała wtedy, kiedy potrzebuję potężnego kopa inspiracyjnego, takie zanurzenia się po sam czubek głowy. Kiedy wiem, czego chcę, co robię, jakie mam plany, częstotliwość zaglądania spada do zera lub prawie zera i też wtedy wolę Instagram, który daje mi mniej treści, mogę ją bardziej przefiltrować i spersonalizować.

  2. ZAKMA 25 maja 2022 at 10:49 am- Odpowiedz

    Czemu mi to zrobiłyście? Nie zaglądałam do Pinteresta, bo się trzeba logować, bo chyba nie umiem itp. Dzisiaj po przeczytaniu tekstu Agnieszki zajrzałam i jestem zachwycona, pochłonięta i zamiast pracować to siedzę i oglądam. Oczywiście natychmiast znalazłam moje ukochane mozaiki i wzory mozaikopodobne. W głowie mam już kilka projektów i tylko proszę o wskazówki gdzie można dostać, ewentualnie dokupić trochę wolnego czasu.
    Sprzątać w sensie odkurzać czy myć chronicznie nie znoszę. Natomiast sprzątanie- układanie lubię bardzo. Mam to po babci. Szczególnie oczywiście lubię robić porządki w zapasach włóczek i na półkach z książkami.

    • ik 25 maja 2022 at 11:09 am- Odpowiedz

      :)))))))))))))) W sumie to powinnam napisać w pierwszym zdaniu, że osoby, które zajrzą tam pierwszy raz, mogą przepaść na kilka dni bez wieści.
      Ale za to jakie nowe, cudowne źródełko inspiracji znalazłaś! Super!

  3. ZAKMA 25 maja 2022 at 11:08 am- Odpowiedz

    Dosyć często wchodzę na tę stronę a dopiero dzisiaj zauważyłam znaczki, które pojawiają się przy komentarzach. Bardzo jestem spostrzegawcza jak widać. A znaczki bardzo mi się podobają, przypominają moje ulubione mozaiki.

    • ik 25 maja 2022 at 11:16 am- Odpowiedz

      Też je dlatego lubię, że one są takie podobne do schematów mozaikowych.

Zostaw komentarz