PIĄTEK
Poranne losowanie z puszki okazało się bardzo sensowne i na dodatek idealne na weekend – „Dziewczyna z Neapolu” Lucindy Riley. Cytując okładkę – miłość i namiętność na scenach operowych świata. I o ile w rzeczywistości nie przepadam za operą, za to przepadam pasjami za panią Riley.
A jeśli chcesz się dowiedzieć, czy uwielbiam jakiś tytuł lub autora, to zapytaj, w ilu językach mam na półkach jego, jej książki. Cykl „Siedem sióstr”, pani Riley właśnie, mam w trzech… Miłość, moi drodzy.
SOBOTA
Czy kiedy wieczorem kończycie jedna książkę i jest jeszcze dość wcześnie, to zaczynacie kolejną czy już nie? Jako czytające małżeństwo prezentujemy skrajne podejście w tej kwestii. Andrzej coś kończy i zazwyczaj ma już kolejną powieść pod ręką, ale co najwyżej do niej zagląda i czyta pierwsze zdanie (lubimy czytać pierwsze zdania!). Nigdy nie zaczyna czegoś nowego, nawet jeśli jeszcze kawał wieczoru przed nim. Ja kończę, spoglądam na zegarek i o ile podejrzewam, że przez co najmniej kolejny kwadrans nie zasnę, to sięgam po następną książkę. Nawet jeśli to będzie tylko kilkanaście stron.
NIEDZIELA
Widzę… A chyba raczej słyszę już koniec właśnie słuchanego audiobooka (tego o rodzinie królewskiej) i powoli zaczynam się zastanawiać, co następne. Waham się między „Theo of Golden”, czyli historii o tym, jak obcy pojawia się w małym miasteczku Golden i zadaje mnóstwo pytań, niewiele mówi sam, ale cała historia jest podobno „cosy”, czyli o tym, jak ważne jest bycie słyszanym, widzianym i zrozumianym. A druga opcja to książka pani od „Dzikiego, mrocznego brzegu”, czyli Charlotte McConaghy „Kiedyś były tu wilki” („Once There Were Wolves”) – Szkocja, bliźniaczki pracujące nad odtworzeniem populacji wilków i uciekające przed tym, co stało się na ich rodzinnej Alasce. Czyli emocje, tajemnice, ekologia i całość raczej mroczna. Mam co najmniej dwa dni na decyzję.
PONIEDZIAŁEK
Szukałam czegoś zupełnie innego, ale Internet potrafi zaskoczyć, bo obdarował mnie dzisiaj historią o tym, dlaczego powstała postać Percy’ego Jacksona. Pan Rick Riordan ma syna. Syn w pierwszej klasie został zdiagnozowany jako przypadek połączenia ADHD i dysleksji. Kłopoty w szkole? Ależ oczywiście, były. Ojciec, żeby pomóc mu radzić sobie z wyzwaniami i złagodzić trudności, wieczorami opowiadał mu mity greckie, o bogach i półbogach, jak to sobie radzili albo nie radzili. Ale w głowie już był pomysł na powieść. I tak powstała cała seria o Percym Jacksonie, który w powieściach też zmagał się z dysleksją i ADHD. I nagle to ADHD pozwalało na radzenie sobie w świecie, gdzie bogowie bywają na ziemi i wcale nie są to zawsze miłe i spokojne boskie wizyty. A dysleksja? A to, proszę państwa, jest cecha każdego herosa we współczesnym świecie, bo tak działa mózg przystosowany do starożytnej greki, kiedy wpada na współczesny język.
Pewnie się zastanawiacie, czy pomogło? Pomogło. Syn nauczył się radzić sobie z wyzwaniami, szkoła przestała być miejscem dramatycznej walki, a pierwsze opowiadanie młodego Haleya zostało już opublikowane w zbiorze „Pamiętniki półbogów” z uniwersum Percy’ego oczywiście.
I cała seria o Percym Jacksonie jest uznawana za przyjazną dla dzieci i nastolatków z ADHD i dysleksją i sugerowana jako lektura, która pomaga zrozumieć swoje problemy i znaleźć sposób na radzenie sobie z nimi.
WTOREK
Sequel, prequel, czyli terminy pożyczone z przemysłu filmowego na dobre weszły do świata powieści i troszkę mnie one bawią, bo tak szumnie brzmią i są takie „amerykańskie”. A w sumie sequel to po prostu kontynuacja. Gorzej z prequelem, bo tutaj książka jest napisana chronologicznie później, ale opowiada o tym, co w świecie powieści działo się wcześniej. Czyli co? „Przedpowieść”, „przedhistoria”, a może po prostu „zdarzyło się wcześniej”?
A tak mi się skojarzyło, bo dzisiaj dotarł do nas egzemplarz do recenzji z SQN „Spalić wiedźmę” pani Kubasiewicz i to jest tom 01, a ma też prequel, czyli tom 00 „Przeminęło z wiedźmą”.
Ale już pomijając angielskie zapożyczenia, to mnie ta przesyłka okropnie cieszy, bo przecież obiecałam sobie więcej czytania pani Kubasiewicz w 2026 i proszę bardzo, wystarczyło wysłać maila, że bardzo, bardzo chce się nowe wydanie zrecenzować, oczywiście nie spodziewać się odpowiedzi pozytywnej i od razu miłe zaskoczenie. Będzie czytane i to w zasadzie od ręki.
ŚRODA
Wczoraj skończyłam „Dziewczynę z Neapolu”, a to oznacza, że czas na losowanie z puszki kolejnego tytułu. Za sierotkę od losowania jak zwykle robi mąż i dziś rano wyciągnął karteczkę, a na karteczce małe zaskoczenie. Miłe, od razu dodam, że miłe. „The Colour” Rose Tremain. Akcja dzieje się w Nowej Zelandii, gdzieś w okolicach 1860 i osią jest ówczesna nowozelandzka gorączka złota. Tę powieść już czytałam kilkanaście lat temu, ale oprócz niejasnych przebłysków jakiś scen i zdarzeń oraz ogólnego wrażenia, że to było dobre, to niewiele mi zostało w głowie. I za to chwalimy losowanie z puszki – sama bym po to nie sięgnęła pewnie jeszcze długo.
Ale najbardziej mnie rozbawiła moja „kalendarzowa pomroczność jasna”. Zajrzałam do stopki redakcyjnej, zauważyłam, że wydanie jest z 2003 i stwierdziłam, że to w sumie niedawno. A potem mózg dokonał odejmowania i okazało się, że to „niedawno” to 23 lata!
CZWARTEK
Podoba mi się ta historia! Ale po kolei.
Na zachodzie już święci triumfy serial „Heated Rivalry”, czyli romans w świecie hokeja i to romans homoseksualny. Serial powstał na podstawie książki (jednej z cyklu sześciu tomów) i ta książka zyskuje chyba równie dużo uwagi co ekranizacja. I teraz przechodzę do rzeczy.
25 stycznia tego roku nowy burmistrz Nowego Jorku Zohran Mamdani na konferencji prasowej ostrzegał mieszkańców, że zbliża się naprawdę niebezpieczna pogoda i może lepiej niech zostaną w domu i nie wychodzą. I zasugerował, że to może czas na przeczytanie uwielbianej obecnie historii, romansów MLM autorstwa Rachel Reid (zajrzyjcie do poprzedniego odcinka „Tygodnia w książkach”, tam tłumaczę między innymi ten skrót). Ale on nie tylko zachęcał. On zadbał o to, żeby publiczna biblioteka przyznała bezpłatny dostęp do tych tytułów każdemu, kto ma kartę biblioteczną. Na takie osoby czekała wersja elektroniczna lub audio za darmo. Ekipa doradców burmistrza leciutko pochichotała, a tymczasem… Rzeczniczka Nowojorskiej Biblioteki Publicznej – Lizzie Tribone – poinformowała, że w ciągu czterech dni tom „Heated Rivalry” został ściągnięty przez biblioteczną aplikację ponad 5000 razy, a cała seria powieści 13 tysięcy i spodziewają się, że te liczby będą rosły.
I takie promowanie czytelnictwa to ja rozumiem i popieram. Jedna wypowiedź polityka i co ważniejsze jedna decyzja i działanie spowodowały wzrost o ponad 500%.

Ten tydzień był w książkach:
- DZIEWCZYNA Z NEAPOLU – Lucinda Riley
- SIEDEM SIÓSTR – Lucinda Riley (cały cykl)
- DZIKI, MROCZNY BRZEG – Charlotte McConaghy
- KIEDYŚ BYŁY TU WILKI – Charlotte McConaghy
- THEO OF GOLDEN – Allen Levi
- cykl o PERCYM JACKSONIE – Rick Riordan
- SPALIĆ WIEDŹMĘ – Magdalena Kubasiewicz (tom 01)
- PRZEMINĘŁO Z WIEDŹMĄ – Magdalena Kubasiewicz (tom 00)
- THE COLOUR – Rose Tremain
- HEATED RIVALRY – Rachel Reid
Aga
Powyższy tekst nie jest efektem współpracy reklamowej. Jest opinią własną, subiektywną i żaden przelew nie miał na nią wpływu.
Zdjęcia użyte w tym wpisie są naszego autorstwa, a grafiki powstały przy pomocy narzędzi AI.
