KALENDARIUM – od najnowszych do najstarszych wpisów
Wpisy są umieszczone chronologicznie. Najnowszy jest na końcu.
- 06.01.2026 – Layne Fargo – autorka „Faworytów”

LAYNE FARGO – AUTORKA „FAWORYTÓW”
(Wszystkie materiały w tej części są „neutralne informacyjnie” i nie zdradzają żadnych szczegółów akcji, o których nie napisałby wydawca w materiałach o tej powieści.)
Zanim zaczniecie czytać poniższy tekst, zatrzymajcie się na chwilę i zastanówcie, czego spodziewacie się po „Faworytach”. Jakich bohaterów? Jakich emocji? Jakiej opowieści? Z opisów wydawcy wiemy, że powieść to historia pary łyżwiarzy, którzy spotykają się jako dzieci, pracują, trenują, startują i żyją razem, kochając się i nienawidząc. A kiedy ich kariera się kończy, co ma związek z jakimś skandalem, to po dziesięciu latach ma ukazać się reportaż, który nie pokazuje wydarzeń tak, jak widziała je i pamięta główna bohaterka. I nagle staje przed ważną decyzją – może teraz zacząć mówić głośno, co się wtedy według niej działo albo pozwolić mówić innym.
Jestem bardzo ciekawa, czy po przeczytaniu tego, co czeka na Was poniżej, Wasze oczekiwania i przewidywania jakoś się zmienią.
Zaczynamy? Zaczynamy!

Najczęściej cytowana i powtarzana charakterystyka Layne Fargo jako pisarki? To zdanie, jakie znajdziemy na jej stronie internetowej jako swojego rodzaju powitanie osób, które tam zaglądają – „Layne Fargo pisze smakowicie dramatyczną i bezkompromisowo feministyczną literaturę dla tych kobiet, które odmawiają grania według zasad.”
Podoba mi się to zdanie. I już ono jedno nieco zmieniło moje oczekiwania wobec tego, czego się spodziewam po „Faworytach”. Nie na gorsze, nie na lepsze, ale wiem, że perspektywa tej opowieści będzie inna, niż myślałam.
To przyjrzyjmy się autorce nieco bardziej, bo wydaje się dość ciekawą postacią. Jako datę urodzenia podaje się 1984 rok, czyli ma nieco ponad 40 lat. Jej wykształcenie ma związek z gender studies, teatrem i bibliotekarstwem. I to właśnie w czasach studenckich można szukać źródeł tego, co jej obecnie w pisarskiej duszy gra.
Jej praca dyplomowa na studiach dotyczyła neo-burleski i w ramach zbierania materiałów i przygotowań do jej napisania Layne nauczyła się czegoś, co po angielsku nazywa się „twirling tassels”… Wyobraźcie sobie tancerkę burleski, w jej niesamowitym stroju i często elementem tego stroju są ozdobne długie frędzle zdobiące gorset na piersiach. I tymi frędzlami się macha. I okazuje się, że to nie jest wcale takie proste i są specjalne kursy takiego… tańca, bo chyba tak należy na to patrzeć. Fargo tak bardzo chciała wsiąknąć w atmosferę i klimat, że zafundowała sobie taki kurs oraz sesję fotograficzną w stylu pin-up. Dzisiaj twierdzi, że ówczesne zanurzenie się, a może nawet skoczenie na głęboką wodę społeczności kobiet, które wyrażają siebie poprzez ubiór i występy przed publicznością, dały jej solidną inspirację i bazę do tego, żeby pisać tak, jak pisze dzisiaj: śmiało, wyzywająco i czyniąc osią swoich opowieści kobiety, które przejmują kontrolę nad swoim życiem. Pisze więc o bohaterkach silnych, łamiących zasady. O kobietach, które chcą więcej i nie boją się po to więcej sięgać i tworzy swoje powieści z pasją i bez oglądania się na konwenanse społeczne. Jej historie to często zaproszenie dla czytelniczek, żeby coś zmienić w swoim życiu, w sobie, w podejściu do otoczenia.
Fargo była też osobą współtworzącą podcast „Unlikeable Female Characters” (czyli „Niedające się lubić bohaterki”), w którym dyskutowano o śmiałych, skomplikowanych kobietach, bohaterkach powieści, które to bohaterki szły pod prąd społecznych oczekiwań. I to skomplikowanie często oznacza, że nie ma postaci czarno-białych, jest w nich mnóstwo odcieni szarości. I tak jest też w powieściach Fargo i ona sama często wyraża w wywiadach zdziwienie, że czytelnicy tak bardzo przeżywają te „szarości”, niejednoznaczności, a przecież to jest właśnie normalne, a nie bycie idealnie perfekcyjną albo koszmarnie złą.
Bardzo, bardzo podoba mi się odpowiedź Layne na pytanie, jaki ma cel w swojej pisarskiej podróży. I ona wtedy odpowiada, że ma takie marzenie, żeby je powieści były na tyle niezwykłe, na tyle charakterystyczne, że ktoś sięgając po nie, nie będzie ich szufladkował, że to thriller, a to powieść obyczajowa, tylko od razu powie: „że to Layne Fargo”.
Obecnie mieszka w Chicago, razem z partnerem i zwierzakami. I bardzo ubawiło mnie stwierdzenie, że oprócz nich ważnym elementem ich domu jest stale rosnąca kolekcja książek, które Layne ma nadzieję przeczytać, zanim umrze. Taaaak… Znam ten stan, znam to uczucie i to powtarzanie sobie, że to zapasy na później.
I jeszcze ploteczka – Layne kilka dni temu pochwaliła się na Instagramie, że właśnie kupili nowy dom (lub mieszkanie) i ma ciekawy widok z okien, na… cmentarz, co od razu skomentowała, że powinno to dobrze wpływać na pisanie pełnych grozy, seksownych i dramatycznych powieści.
I tu kończymy, bo nie będziemy na razie omawiać żadnych wywiadów ani innych wypowiedzi autorki na temat samych „Faworytów”. To zrobimy później i tak, żeby nie zdradzać niczego ważnego z fabuły przed naszym razemczytaniem.

To zapytam Was jeszcze raz. Jakie macie teraz oczekiwania wobec „Faworytów”? Nieco bardziej „krwiste”? Ja na pewno porzuciłam wizję spokojnego romansu na lodowej tafli z umiarkowanymi emocjami i jednym skandalem. Czy teraz też spodziewacie się czegoś innego, wiedząc, że autorką jest kobieta, która ma jasne spojrzenie na świat i miejsce oraz rolę kobiet w tym świecie? Która w kobiecości chce widzieć siłę? Jestem bardzo ciekawa głównej bohaterki „Faworytów” i tego, jak mocno będzie się rozpychać łokciami w świecie, gdzie nadreprezentacja kobiet wobec mężczyzn jest niesamowita. O co chodzi z tą nierównością płci? O tym za kilka dni, kiedy pojawi się pierwsza część materiałów do Razemczytania „Faworytów”. Również o tym, że i autorka i czytelnicy widzą w tej opowieści podobieństwa do bardzo znanego, zaliczanego do „kanonu” romansu.
Aga
Powyższy tekst nie jest efektem współpracy reklamowej. Jest opinią własną, subiektywną i żaden przelew nie miał na nią wpływu.
Zdjęcia używane w tym wpisie są naszego autorstwa, a grafiki powstały przy pomocy narzędzi AI. Źródła dodatkowych zdjęć podajemy bezpośrednio pod nimi.

Pimposhka
7 stycznia, 2026Już prawie kończę tą książkę. Wcale nie jestem zdziwiona, że autorka ma niewiele wspólnego z łyżwiarstwem figurowym. Według mnie popełniła jednego sporego baboka i to na samym początku. Ale napiszę o tym później, bo na razie żadnych spojlerów. Generalnie to nie mogę się od tej książki oderwać. Właśnie wróciłam z delegacji więc miałam dużo czasu na czytanie (pociągi, samotne noce w hotelu). Czekam na kolejny wpis. Czy masz może na myśli Wichrowe wzgórza? Nigdy nie czytałam, ale jest teraz sporo medialnego szumu wokół tej książki, ze względu na nową filmową adaptację, która chyba niedługo wejdzie do kin.
intensywni
7 stycznia, 2026Oooo, a ja jeszcze nie zaczęłam :))))) Ale to przez „Katabazę”, bo w końcu złapałam jakiś rytm czytania pani Kuang i pewnie „Faworyci” od jutra.
Jednak dobrze czytać, że trudno się od tego oderwać.
I tak – „Faworyci” są określani przez samą autorkę jako miks „Wichrowych wzgórz” i środowiska łyżwiarzy.
pozdrawiam Aga