Tym razem zacznę dość klasycznie, czyli od opisu fabuły, ale tylko po to, żeby później „łupnąć” tym, co najmocniejsze.

Siostry bliźniaczki, Inti i Aggie Flynn, przyjeżdżają do Szkocji. Inti jest specjalistką od populacji wilków i właśnie w Szkocji został zaplanowany program przywrócenia występowania tych zwierząt, co ma pomóc odbudować środowisko naturalne i sprawić, że zapanuje równowaga ekologiczna między poszczególnymi gatunkami. To, czy wilki zaadaptują się do nowego miejsca, to jedno. Drugie, to pytanie, czy mieszkańcy zaakceptują fakt, że drapieżniki pojawią się w sąsiedztwie ich domów, gospodarstw i zwierząt hodowlanych. Pytanie, na które odpowiedź z założenia brzmi „nie”. Ludzie nie rozumieją wilków, niewiele o nich wiedzą tak naprawdę, a sporo tylko im się wydaje, bo tak głosi „mądrość ludowa”,  w tych kwestiach czasami wyjątkowo głupia, dlatego się ich boją, a to szybko zamienia się w agresję. I to jest jeden poziom opowieści, o tym, co się dzieje między badaczami a mieszkańcami. Jak obie strony podświadomie czekają na pierwszy wilczy atak i jedni planują strategię minimalizującą problemy, a drudzy… planują krwawy odwet.

To jedna z tych książek, która daje czytelnikom więcej, niż obiecuje opis wydawcy. Ale w tym przypadku to „więcej” jest dość kluczowe i… mocne.

Drugi poziom to element kryminalny tej powieści, bo troszeczkę Wam zdradzę, że w społeczności miasteczka ktoś zginie i zacznie się poszukiwanie winnego. A że autorka umie tworzyć klimat mroczny i dziki, to zapewniam Was, że i tutaj jej się to uda. Nie będzie wiadomo kto, kiedy i dlaczego, ale teorii będzie tyle, ile osób wyrażających swoje zdanie. Wilki? Może.

Trzeci poziom to element romansu, a może raczej opowieści o związku, który szybko pojawia się między Inti a jednym z lokalnych mężczyzn. Dlaczego zawahałam się przed słowem „romans”? Bo tutaj niewiele jest romantyzmu, a wiele pytań, wątpliwości, emocjonalnych uników i niedopowiedzeń. Ale czego innego spodziewać się po kobiecie po przejściach i mężczyźnie z przeszłością?

I w końcu poziom czwarty, ostatni, o którym uprzedza wydawca – siostry Inti i Aggie pojawiają się w Szkocji, bo próbują uciec przed czymś, co wydarzyło się wcześniej.

I wszystko, co powyższe, jest prawdą, są wilki, są siostry, jest związek, jest śmierć, jest ucieczka. Ale dla mnie ta książka nie była tak naprawdę o żadnej z tych rzeczy.

Ta powieść jest o traumach, jakich doświadczamy w dowolnym momencie życia, a które zaczynają się nakładać na siebie tak, że w pewnym momencie zostaje tylko szukanie mechanizmów obronnych, które pozwolą przetrwać.

Nasze bliźniaczki mają rodziców. Matka zajmuje się przypadkami przemocy wobec kobiet i od malutkiego „uczy” swoje córki, że najgorszym wrogiem kobiety jest mężczyzna, sączy do ich głów opowieści o tym, co się może stać, ile zła jest na świecie. Ojciec jest na odmianę fanatycznym ekologiem – zjem, co upoluję, żyję bez produkowania ani jednego odpadu, środowisko jest święte. Dziewczynki mieszkają z nim przez jakiś czas i jest to doświadczenie, które bardzo kształtuje zainteresowania Inti, ale chyba nie trzeba mówić, że żaden fanatyzm nie jest dobry. I takie oto młode kobiety wchodzą w życie i szybko okazuje się, że każda z nich inaczej próbuje poradzić sobie z trudnym emocjonalnym dziedzictwem i doświadczeniami, ale żaden z tych sposobów nie jest dla nich dobry. Tylko jedno jest dla nich oczywistą stałą – że są razem, że troszczą się o siebie, ale nie zawsze są w stanie siebie nawzajem ochronić.

I to jest ten piąty, najważniejszy i najmocniejszy poziom tej powieści. Taki, który dosłownie powodował u mnie mdłości w czasie słuchania (bo wybrałam wersję audio). Tematyka, opisy, emocje, jakie zafundowała autorka są tak graficzne, że momentami trudno to czytać. Mamy przemoc, w tym najbardziej koszmarne opisy przemocy psychicznej i seksualnej. Mamy fragmenty, gdzie krew ma nie tylko kolor, ale też zapach i lepkość w dotyku. Mamy dzikość natury i dzikość człowieka. Mamy takie rany psychiczne, że trudno uwierzyć, że człowiek tak pokiereszowany jest w stanie normalnie funkcjonować, a potem uświadamiamy sobie, że przecież on normalnie nie funkcjonuje.

I to jest ten moment, kiedy ostrzegam, że jeśli ktoś czuje się niekomfortowo, czytając o takich kwestiach, to niech dwa razy rozważy, czy to dobra chwila na sięganie po „Kiedyś były tu wilki”, a jeśli podejmie taką decyzję, bo będzie czuł się na siłach, to niech zadba o to, żeby mieć zapewniony komfort przeżywania emocji, jakie ta lektura wywoła i ewentualne wsparcie. I o ile często wrzucam takie ostrzeżenia, bo wiem, że są osoby bardzo wrażliwe, ale tutaj autorce wyjątkowo „wyszło” i podejrzewam, że nawet osoby dość odporne mogą poczuć się mocno poruszone.

I teraz jeszcze pytanie, jak się ma klimat „Dzikiego, mrocznego brzegu” do „Kiedyś były tu wilki”? Jak thriller do horroru. W „Dzikim, mrocznym brzegu” było pełno niedomówień, niepokoju, ta odległa i trudno dostępna wyspa tworzyła niesamowitą atmosferę, ale o ile pamiętam, to nic nie wydało mi się tam wstrząsające i tak niesamowicie graficznie opisane. „Kiedyś były tu wilki” to nie tylko atmosfera niepokoju i potencjalnie niebezpiecznych tajemnic. Tutaj jest strach, trauma, przemoc i ludzie, o których nie powiemy, że są tajemniczy – mamy tu takich bohaterów, którzy od razu wiadomo, że są niebezpieczni, są sadystami. Tu nie ma zastanawiania się, co będzie, tu jest zastanawianie się, jak straszne to będzie.

I jeszcze jedna rzecz, ale jeśli nie chcecie psuć sobie samodzielnego odkrywania treści powieści, to pomińcie ten akapit. Mamy w powieści siostry bliźniaczki i był taki moment, kiedy fabuła staje się tak napięta i pełna trudnych emocji, wizji z przeszłości, strzępków emocji, których chyba nawet mózg Inti nie jest w stanie przetrawić, że przez kilka rozdziałów zaczęłam się zastanawiać, czy Aggie istnieje, czy ta siostra bliźniaczka nie jest wspomnieniem po kimś, kto zginął, że pojawia się jako wizja, majak zmęczonego i przeciążonego umysłu.

Powieść Charlotte McConaghy dostała ode mnie 8/10 gwiazdek, bo jest mroczna i ciężka, ale jest świetna.

Aga

Jeśli doceniasz to, co robimy i chcesz pomóc nam tworzyć więcej takich treści, postaw nam wirtualną kawę.

To drobny gest, który daje nam wielką motywację. Dzięki!

Co o tym sądzisz?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Brak komentarzy jak do tej pory :(