PIĄTEK

Wpadłam wczoraj na szalony pomysł. Po pierwsze to jest TEN rok, kiedy obchodzę bardzo okrągłe, bardzo półwieczne urodziny i nie, nie mam żadnych planów na rewolucje w swoim życiu. Ale na takie małe ewolucje… Po drugie w marcu kończę pół roku z czytaniem „Zimowania”, a ja lubię mieć książki, które towarzyszą mi całymi miesiącami po kawałku. Po trzecie już od dawna patrzę na najwyższą półkę w bibliotece, gdzie stoi „Biegnąca z wilkami” Clarissy Pinkoli Estés. Tak! Właśnie TA książka, o której tyle osób pisze, że zmieniła ich życie, że pozwoliła im wyzwolić się z traum, że dała im siłę do zdefiniowania własnej kobiecości na swoich zasadach. I coraz mocniej czuję, że oto przyszedł i mój czas na pobiegnięcie z wilkami, a chyba nawet raczej z wilczycami. Ktoś jest zainteresowany dołączeniem do tego szalonego pomysłu?


SOBOTA

Chyba jedną osobą na świecie, która publikuje swoje listy ulubionych książek, a ja na nie zawsze patrzę i nawet wyciągam jakieś wnioski dla siebie, jest Barack Obama. Przy czym od razu pomijam jakieś dwie trzecie, bo to zazwyczaj non-fiction, coś o polityce, historii Ameryki lub innego końca świata. Ale już powieściom przyglądam się uważnie. I tak, kilka lat temu prezydent Obama „namówił” mnie do przeczytania „Dżentelmena w Moskwie”, za co jestem wdzięczna do dzisiaj, bo uznaję tę powieść za genialną, niezapomnianą i już planuję powrót do niej. Również prosto z prezydenckiej listy na moją listę do czytania trafił „Czarny tort” i akurat ta powieść odleżała swoje, ale właśnie jestem w połowie i znowu strzał w dziesiątkę. Wpadłam po uszy w karaibskie klimaty i uświadamiam sobie, jak ja mało wiem o tym kawałku świata, jego historii, kulturze i relacjach międzyludzkich. Bo gdyby mnie ktoś spytał, czy na Karaibach była lub jest chińska diaspora, to bym zrobiła wielkie oczy i powiedziała, że raczej nieeee… no właśnie. I już się martwię, jak ja Wam napiszę recenzję tej powieści, żeby nie zdradzić nic z fabuły. Będzie to niezłe wyzwanie.


NIEDZIELA

Przeglądając konta bookstagramowe, widzę posty, że oto 26 książek, które ktoś chce przeczytać w 2026 roku. Ok, to mnie jakoś nie rusza, ok, jest jakaś lista i całe mnóstwo miejsca na spontaniczne decyzje czytelnicze. Ale powiem Wam szczerze, że jak zobaczyłam dziewczynę, która napisała, że prosi o pomoc w wyborze dwóch ostatnich książek do czytania w tym roku, bo reszta jest już ustalona… Uuuuu, nie! Czyli w styczniu mamy w punktach całą listę do czytania przez 12 miesięcy. A jakieś nowości? A jakaś zmiana zainteresowań? A jakieś zauroczenie autorem lub autorką, które będzie trudno pokonać? Każdy robi tak, jak chce i jak mu dusza lub głowa dyktuje i spokojnie, nie mam zamiaru pisać zjadliwego komentarza z pytaniem pod tym wpisem, czy to się w ogóle da zrobić. Ale ja wiem, że u mnie to by zupełnie nie zadziałało. Ja często nawet nie wiem, co będę na 100% czytać jako następne, jutro wieczorem! Ale nie tym razem. Dzisiaj pewnie uda się skończyć „Czarny tort”, a jutro wpadnę z powrotem w słowiańskie klimaty i zacznę ostatni tom trylogii Magdaleny Wolff czyli „Lot jastrzębia”. Szkoda, że ostatni…


PONIEDZIAŁEK

„The Heir Apparent” to powieść, którą napisała Rebecca Armitage i która wpadła mi w oko przy przeglądaniu  Instagrama Reese Whiterspoon, to był tytuł czytany w grudniu w jej klubie książki. Reese napisała, że ta książka ma wszystko, czego oczekuje po świątecznej lekturze – „royalsów”, romans, zwroty akcji związane z „rodzinką” i kobietę, która chce znaleźć swoją własną ścieżkę w życiu (co nieco trudne, kiedy jest się następczynią tronu). I spodziewałam się czegoś lekkiego, może nawet leciutko komediowego. Taki „Pamiętnik księżniczki”… Błąd! Nagła śmierć następcy tronu i jego syna powoduje, że Alexandrina nagle musi wracać do pałacu, a tam ciasno, duszno i metaforycznie zimno, plotki o innych członkach rodziny sprzedaje się, żeby uchronić siebie przed skandalem. Zdrowie i szczęście kogokolwiek liczy się znacznie mniej niż „dobro” korony. I tak sobie słucham, wyłapuję jasne odniesienia do obecnie panujących (bo jak książę ma dwie córki i one są co najmniej ekscentryczne w ubiorze, to o kim mowa?), ale powiem Wam, że momentami mi skóra cierpnie, jakie to wszystko chore i zakłamane. Czyli nie „Pamiętnik Księżniczki” i na pewno nie lekkie, ale naprawdę niezłe. Tylko pamiętajcie, że ja mam świra na punkcie „royalsów”, więc obiektywizm mnie nieco zawodzi.


WTOREK

Wszyscy się zachwycają „Hamnetem”, filmem. Złote Globy na pewno przyczyniły się do tego, że o tej produkcji zrobiło się głośno. Znacie mnie – powieść, na podstawie której nakręcono ten film, podobała mi się tak niesamowicie, że oglądanie filmu raczej nie wchodzi w grę, żebym nie zniszczyła sobie własnych wyobrażeń. Ale za to te zachwyty powieścią Maggie O’Farrell przypomniały mi, że cały czas odkładam, zostawiam sobie „na później” jej kolejną powieść „Portret Lucrezii”. Czas położyć bliżej stosika, gdzie czekają książki do szybszego czytania?

P.S. Czytajcie „Hamneta”, zupełnie inaczej spojrzycie na Szekspira i nigdy nie będziecie wątpić, czy istniał naprawdę. Musiał istnieć, skoro miał taką żonę.


ŚRODA

Andrzej czyta „Gideon z Dziewiątego” i dzisiaj rano zastrzelił mnie zupełnie, bo stwierdził, że to „WLW literature”… Eeeee… Ja się często czuję zagubiona we współczesnym języku skrótów, ale chyba pierwszy raz poczułam się zagubiona w skrótowcach, jeśli mówimy o książkach. Na szczęście mąż mnie oświecił, że WLW, to „women loving women”. I już sobie sama doczytałam, że jest też „MLM”, co jak się domyślacie jest męskim odpowiednikiem – „men loving men”, czyli określenia powieści z wątkiem jednopłciowych miłości. Mądrość ludowa głosi, że człowiek uczy się całe życie, a moja babcia zawsze dopowiadała, że i głupi umiera, co w tym przypadku jest wyjątkowo trafne.


CZWARTEK

Pan pisze książkę. Książka jest taka lekko „naukowa”, cudzysłów zamierzony, bo dotyczy sfery, która zahacza o psychologię, ale jest takim nie do końca skodyfikowanym zakątkiem tej obszernej dziedziny. I teraz ciekawostka. Książka jest po angielsku, na stronie z informacjami redakcyjnymi uczciwie i bez owijania w bawełnę autor informuje, że przy „researchu” i zbieraniu materiałów używał narzędzi AI, ale nie wykorzystywał ich przy tworzeniu samego tekstu. I tutaj ja już wiem, że w takim razie wszystkie informacje, wszystkie „fakty” muszę sobie samodzielnie sprawdzić, bo diabli wiedzą, na ile on ufał temu AI, a na ile weryfikował sam. I w sumie nie muszę długo czekać na potwierdzenie tego, że jednak w weryfikacji „ejajowych” znalezisk zachował się jak największy naiwniak i uwierzył na słowo, biedak. Strona druga – napis „A Healing Place for the Soul” znajdował się nad wejściem do biblioteki aleksandryjskiej. Strona czwarta – napis „A Healing Place For the Soul” znajdował się nad wejściem do biblioteki w Tebach. Kurtyna. Przy czym rzeczywiście historycy powielali informację, że napisy były podobne, ale jednak nie identyczne. Wiele osób myliło miejsce tego konkretnego napisu, podając raz tak, raz siak. Jednak panu nie zaświtało, że w odstępie dwóch stron podał dwie zupełnie różne informacje, bo mu „ejaj” znalazło. I tutaj od razu napiszę – uwielbiam sztuczną inteligencje za jej możliwości, ale w nic!, ale to w nic nie wierzę bez sprawdzenia, jeśli to ma być jakaś ważna informacja, szczególnie taka, którą sama gdzieś chcę podać. Ale za to przyznam się Wam, że kocham uczyć się języków z AI, jak sobie z „ejajem” podyskutować o możliwościach zastosowania jakiegoś zwrotu albo idiomu, to człowiek dostaje taki ocean wiedzy, że czasami nie wie, jak ją ogarnąć.

Ten tydzień był w książkach:

  • BIEGNĄCA Z WILKAMI – Clarissa Pinkola Estés
  • ZIMOWANIE – Katharine May
  • DŻENTELMEN W MOSKWIE – Amor Towles
  • CZARNY TORT – Charmaine Wilkerson
  • LOT JASTRZĘBIA – Magdalena Wolff
  • THE HEIR APPARENT – Rebecca Armitage
  • HAMNET – Maggie o’Farrell
  • PORTRET LUCREZII – Maggie O’Farrell
  • GIDEON Z DZIEWIĄTEGO – Tamsyn Muir
Aga

Jeśli doceniasz to, co robimy i chcesz pomóc nam tworzyć więcej takich treści, postaw nam wirtualną kawę.

To drobny gest, który daje nam wielką motywację. Dzięki!

Co o tym sądzisz?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Brak komentarzy jak do tej pory :(