Poplotkujmy! O kim? O Elizabeth Bennet z „Dumy i uprzedzenia” i zastanówmy się, jak buduje ona swoją opinię o panu Darcym. Na faktach? Nie zawsze. Ona robi to głównie na podstawie tego, co słyszała, widziała z daleka i sama zinterpretowała. I jako czytelnicy jesteśmy uprzywilejowani, bo my wiemy, że jej wiedza jest niepełna, a jej przekonania bywają „fałszywe”, bo panna Bennett nie ma zielonego pojęcia o rzeczywistych intencjach Darcy’ego. Ona je raczej wymyśla we własnej głowie. Kto czytał (lub oglądał) „Dumę i uprzedzenie”, ten na pewno to zauważył.

I tak plotkując, nawet się nie zorientowaliście, że właśnie poznaliście pewien element dość ciekawego zagadnienia psychologicznego. To zagadnienie wydaje się zwodniczo proste, ale ma kolosalne znaczenie przy budowaniu przez nas relacji – dzisiaj rozmawiamy o Teorii Umysłu (ang. Theory of Mind, a równie często zobaczycie po prostu skrót ToM). Relacja Bennett-Darcy to wręcz podręcznikowa, klasyczna jej ilustracja. Gotowi? Będzie ciekawie!

Dziwnym trafem, kiedy próbujesz znaleźć literacki odpowiednik jakiejś teorii psychologicznej, to okazuje się, że o tym pisała autorka „Dumy i uprzedzenia”. Wniosek? Czyżby to była lektura obowiązkowa dla studentów psychologii i osób psychologią zainteresowanych?

Teoria Umysłu to, najprościej mówiąc, zdolność poznawcza, która pozwala nam rozumieć, że inni ludzie mają własne stany mentalne, czyli swoje myśli, swoje pragnienia, przekonania i emocje. I ich stany mentalne mogą być całkowicie odmienne od naszych. Wydaje się oczywiste? Powiedzmy… I to nie jest coś charakterystycznego tylko dla ludzi, bo badania pokazały, że szympansy mają podobnie.

I jeśli zastanawiacie się, co nam ta zdolność poznawcza daje, to najkrótsza odpowiedź brzmi – dzięki niej interpretujemy zachowania innych i potrafimy przewidzieć ich przyszłe działania. Sami podejmujemy działania zależnie od sytuacji, ale czasami też zgodnie z oczekiwaniami innych. Rozumiemy normy społeczne. Ale też – i to ciekawe – możemy manipulować innymi i rozumiemy puenty w żartach, które ktoś nam opowiada.

Ale w szczegółach Teoria Umysłu oznacza, że:

  • mamy zrozumienie odrębności, czyli świadomość, że to, co ja wiem i czuję, nie jest automatycznie znane innym osobom (i tu szybko robimy rachunek sumienia, ile razy w ciągu ostatnich trzech dni pomyśleliśmy, że nasz partner/partnerka powinien sam wiedzieć, co ja myślę i czuję!), z drugiej strony ktoś inny może mieć całkowicie inne przekonania niż ja;
  • mamy świadomość fałszywych przekonań, czyli zauważania, że ktoś może wierzyć w coś, co jest nieprawdą (od takich sytuacji, że ktoś jest przekonany, że zamykał drzwi, ale wcale tego nie zrobił, po znacznie bardziej skomplikowane kwestie);
  • wiemy, że ToM jest fundamentem relacji społecznych, bo bez niej nie ma empatii, współpracy i skutecznej komunikacji (bo świadomość, że nikt nam w myślach nie czyta i nie odgaduje naszych intencji, każe nam jednaj nauczyć się je komunikować i efektywnie współdziałać, a to fundament kompetencji społecznych);
  • trzeba mieć też świadomość, że większość dzieci te podstawowe umiejętności związane z Teorią Umysłu nabywa mniej więcej w wieku 4, 5 lat i zaczyna od rozumienia prostych pragnień po pojmowanie bardziej skomplikowanych emocji. Kłopoty w tym obszarze to często trudności obserwowane u osób ze spektrum autyzmu, ale to nie miejsce na zgłębianie tego tematu.

I teraz powoli będziemy wracać do Jane Austen, ale z małym przystankiem na omówienie pewnych badań (ich autorzy to: H. Wimmer i J. Pemer). Badania związane z Teorią Umysłu prowadzi się często przy pomocy obrazków opowiadających historyjki. Nasi badacze mają obrazki, które pokazują, że Sally i Ann są w jednym pokoju. Sally chowa piłeczkę w swoim koszyczku i wychodzi, a Ann w tym czasie przenosi piłeczkę do swojego pudełka. Pytanie stawiane dzieciom brzmi, gdzie Sally będzie szukała swojej piłeczki. I prawidłowo rozwijający się czterolatek bez problemu wskaże poprawną odpowiedź. I to jest Atrybucja I Rzędu, którą można zamknąć w zdaniu: „Ona myśli, że…” I dzieci odpowiadają, że Sally myśli, że piłeczka jest w koszyczku. Jest też Atrybucja II Rzędu, konstrukcja, która zyskuje jedno „piętro” – „Ona myśli, że on myśli, że…” albo „Ona coś robi, bo myśli, że on myśli, że…” i tutaj zaczynamy wchodzić w świat bardziej skomplikowanych intencji, ale też kłamstw i przenośni.

I teraz już możemy wrócić na dobre do „Dumy i uprzedzenia” i zdradzę Wam, że wielu badaczy i badaczek działających na styku literatury, kognitywistyki i psychologii uważa, że ta powieść to „siłownia dla umysłu”, bo wymaga ciągłego śledzenia, co jeden bohater myślał o intencjach drugiego – czyli bez przerwy obracamy się między kolejnymi Atrybucjami I, a jeszcze częściej II Rzędu. Do tego oceniamy bez ustanku, czy to jest rzeczywista wiedza bohatera czy jego przekonanie. Analizujemy łańcuchy myślowe (to jest zabawne), bo na poziomie pierwszym zastanawiamy się, co Elizabeth myśli o Darcym, później co Darcy myśli, że Elizabeth myśli o nim, o jakimś jego liście, o jego słowach. I kiedy czytamy powieść i śledzimy te kolejne atrybucje, to jest to najlepszy trening w sferze Teorii Umysłu. Tym bardziej, że ta historia cała opiera się na niuansach, półsłówkach, spojrzeniach i listach, gdzie słowa i gesty miewaj drugie i trzecie dno. A kiedy już zrozumiemy, czego mamy w „Dumie i uprzedzeniu” szukać, to nagle okazuje się, że wyłapujemy wszystkie błędy atrybucji, źle odczytaną ironię, fałszywie zrozumiane intencje, nadinterpretowane spojrzenie lub skrzywienie twarzy i widzimy, jak to prowadzi do konfliktu, który popycha akcję do przodu. Zaintrygowało Was to? To sięgnijcie po „Dumę i uprzedzenie”, nawet jeśli to jest osiemnasty raz, i przeczytajcie ją jak detektywi na tropie Teorii Umysłu. Zapewniam, że nagle dostrzeżecie więcej i żadne wypowiedziane zdanie nie będzie niewinne.

A jeśli chcecie na bazie literatury „potrenować” wyłapywanie elementów Teorii Umysłu, to możecie też sięgnąć po:

  • „Dziwny przypadek psa nocną porą” Marka Haddona – tu narratorem jest chłopiec z cechami spektrum autyzmu i ma trudności z intuicyjną Teorią Umysłu, co zmusza nas, czytelników do dopowiadania sobie stanów mentalnych innych postaci samodzielnie.
  • „Pani Dalloway” Virginii Woolf, trochę ciężka lektura, ale świetna z perspektywy Teorii Umysłu, bo autorka wykorzystuje technikę strumieni świadomości, pokazując, jak myśli różnych osób przenikają się i jak odmiennie interpretują one to samo zdarzenie, czyli dokonują odmiennych atrybucji.
  • „Pokuta” Iana McEwana – jedna z lepszych powieści do analizy ToM, bo cała konstrukcja opowieści bazuje na błędzie atrybucji 13-letniej bohaterki, która widzi pewną scenę i interpretuje ją zgodnie z własnym rozumieniem świata. A potem możemy już tylko analizować, jak błędne przypisanie komuś określonych intencji staje się tragiczne w skutkach.
  • „Zaginiona dziewczyna” Gillian Flynn i ta pozycja może Was zaskoczyć w tym zestawieniu, ale thrillery bywają genialnym sposobem na zrozumienie, jak działa Teoria Umysłu. Tutaj bohaterowie prowadzą „wojnę na ToM”, bo narracja pokazuje jak mąż i żona próbują przewiedzieć ruchy drugiej strony i jej intencje oraz manipulować tym, co myśli partner/partnerka i opinia publiczna. Fascynujące, jak można „zaszczepić” w umysłach innych fałszywe przekonania.
  • „Lekcja chemii” Bonnie Garmus, moja ukochana powieść i też ma w swojej konstrukcji elementy Teorii Umysłu. Główna bohaterka jest genialną chemiczką, o umyśle tak logicznym, że nawet w życiu codziennym próbuje naukowego podejścia, czyli brakuje jej „intuicyjnej ToM”, a to prowadzi do czasem zabawnych, a czasami bardzo gorzkich zderzeń z życiem w latach ’50.

Czy to koniec naszego poznawania Teorii Umysłu? Nie, bo za nami tekst o jej podstawach, ale przed nami taki wpis, który pokaże nam, jak Teoria Umysłu przydaje się liderom i menadżerom w organizacjach, czyli spojrzymy na tę Teorię typowo „użytkowo”.

A jeśli ktoś poczuł się zaintrygowany czytaniem „Dumy i uprzedzenia”, bawiąc się w detektywa Teorii Umysłu, ale nie bardzo wie, jak się do tego zabrać, to obiecuję przewodnik krok po kroku do takiego spotkania z powieścią Jane Austen.

Jeśli macie ochotę na poszerzenie swojej wiedzy, to możecie wyszukać w sieci i poczytać o następujących zagadnieniach:

  • test fałszywego przekonania;
  • intencjonalność;
  • empatia a Teoria Umysłu;
  • mentalizacja;
  • atrybucja a Teoria Umysłu;
  • oszustwo i manipulacja w Teorii Umysłu.
Aga J. Mackiewicz

dla Intensywni

Jeśli doceniasz to, co robimy i chcesz pomóc nam tworzyć więcej takich treści, postaw nam wirtualną kawę.

To drobny gest, który daje nam wielką motywację. Dzięki!

Co o tym sądzisz?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Brak komentarzy jak do tej pory :(