Kiedy pierwszego kwietnia napisałam Wam, że moja „era rękodzielnicza” powoli dobiega końca w znanej dotychczas formie i zaczyna się moja „book era”, to nie był primaaprilisowy żart, tylko rzeczywista potrzeba zmian i to zmian radykalnych.

Pierwsze pomysły pojawiły się już na przełomie grudnia i stycznia. Przezimowały ze mną, nabierając kształtów, ewoluując i to raczej na szerokość, bo nagle ze zmian sporych, stały się zmianami potężnymi i wariacko ambitnymi i w końcu skrystalizowały się do konkretnego planu. I tak, ten plan nadal się zmienia, ale już nie w głównych założeniach.

Marzec był momentem, kiedy przetestowałam pewne pomysły, zaplanowałam własne działania w sposób dość konkretny, a w kwietniu… Kwiecień jest miesiącem, kiedy mam wrażenie, że moje życie wygląda jak szalona jazda bez trzymanki i ja, astrologiczny Byk!, kocham ten stan. A powinnam nie kochać, bo przecież w moją naturę jest wpisane, że zmiany są okropne, niechciane i nawet zmiana krzesła w kuchni budzi mój opór… No przykro mi, ale takie są fakty. Sama sobie powtarzam, że skoro nagle stawianie życia zawodowego na głowie jest takie niesamowicie satysfakcjonujące, to znak, że to dobry kierunek. I niech mi nic nie burzy tej wiary!

I pewne bardzo konkretne rzeczy już zostały zrobione. Pewnie nawet nie zauważyliście faktu, że strona Intensywni zmieniła serwer i ma w tej chwili swój własny, gotowy na sukces wielkiej ilości odwiedzin. Do tego powstała angielska wersja Intensywnych, która jest w tej chwili stroną w ostrej fazie tworzenia. I od razu odpowiem na niezadane pytanie – te strony będą wiele treści powielać w obu wersjach, ale nie wszystkie. W pierwszej fazie istnienia Intensywni staną się jeszcze bogatsi, bo w zasadzie nie mamy zamiaru zmienić zawartości, tylko sporo dołożyć i nieco zmienić „akcenty”, kładąc nacisk na to, co związane z psychologią zarządzania, aktywnym czytaniem, warsztatami, kursami, a wszystko to na styku psychologii, planowania kariery, rozwoju i książek, książek, książek! Wersja angielska będzie tylko o tych zasadniczych kwestiach, czyli recenzji serialu już tam nie znajdziecie.

I tu ważna informacja – polska wersja strony będzie podlegała zmianom! A że nie mamy zamiaru jej wyłączać ani na sekundę, to przygotujcie się na to, że jeśli zajrzycie i wszystko będzie wyglądać jak bałagan, to znaczy, że Andrzej właśnie pracuje i wróćcie po prostu wieczorem. Niektóre zmiany będą „na raz”, niektóre stopniowe, więc to raczej będzie proces niż jedno wydarzenie. Docelowo chcemy, żeby obie strony były na tyle podobne, na ile się da przy pewnych rozbieżnościach w zawartości.

Podobnie z profilem Intensywni na Instagramie. Tam już pewne zmiany zostały… dokonane siekierą i bez sentymentu. Profil został wyczyszczony ze wszystkiego, co niezwiązane z obecnym zakresem naszych działań. Pozostałe zmiany będą bardziej subtelne i pewnie pojawią się dość szybko. Do tego powstał angielski odpowiednik instagramowego profilu, ale tam jeszcze przez chwilkę nic się nie będzie działo.

I ostatnia zmiana – ponieważ wiele treści będzie miało postać filmową czy multimedialnych prezentacji, to mamy też dwa nowe kanały na YouTube’ie – polski i angielski. I mogę Wam zdradzić, że właśnie testujemy formę filmowych prezentacji i to, co powstało do tej pory jest po prostu ge-nial-ne, bo mam zdolnego męża, który umie wszystko, a jak nie umie, to się uczy.

Zmieniony profil na Instagramie plus angielska wersja oraz oba kanały na YT i angielska strona wystartują mniej więcej równolegle. Jak się to już stanie i będzie cokolwiek do oglądania, to będę dawać znać i podrzucać namiary.

Czy mamy deadline? Nie, ale sądząc po tym, jakie tempo mamy w tej chwili i co jest na długiej liście „do zrobienia przed oficjalnym stwierdzeniem, że jesteśmy na bieżąco”, to podejrzewam, że wystartujemy za jakieś dwa, trzy tygodnie, potem jeszcze dwa miesiące „dobiegania” do stanu, kiedy wszystko ze wspomnianej listy zniknie, a my będziemy już tworzyć materiały na świeżo.

I mamy też w zanadrzu kilka niespodzianek, ale o nich nie pisnę ani słowa… No, dobrze, pisnę o jednej z nich i to takiej chyba najmniej zaskakującej – w fazie wstępnych przygotowań jest Razemczytanie, w nowej, udoskonalonej formie, bardziej angażującej i o wiele bardziej osobistej, więc mam nadzieję, że to będzie doskonały prezent dla osób, które naprawdę lubią razem czytać, lubią o swoich lekturach dyskutować, ale potrzebują do tego środowiska nieco bardziej „zamkniętego” niż komentarze na stronie. Ale więcej Wam nie zdradzę!

2026 jest bez wątpienia rokiem, który mnie zaskakuje, a może inaczej – w którym ja zaskakuję siebie…

Aga

Jeśli doceniasz to, co robimy i chcesz pomóc nam tworzyć więcej takich treści, postaw nam wirtualną kawę.

To drobny gest, który daje nam wielką motywację. Dzięki!

Co o tym sądzisz?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Brak komentarzy jak do tej pory :(